Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Jak mieszka Kasia Tusk?

Listopad 4, 2018 Komentarze (0)

Niewiele jest w sieci kadrów polskich mieszkań znanych i lubianych. Dlatego, gdy już zdarzy się mi znaleźć jakieś miłe obrazki, szczególnie takie stanowiące autorską aranżację, przystaję na moment i studiuje z uwagą. Jednym z miejsc, które wyjątkowo zapadają w serce jest sopocki apartament Kasi Tusk.

Zza okien rozpościera się widok na drzewa, co latem daje efekt kojącej ściany zieleni, a zimą romantyczny obraz śnieżnych czap obciążających gałęzie. Same okna zdradzają, że mieszkanie musi mieścić się w starym budownictwie. Świadczą o tym liczne szprosy i łukowate sklepienie okiennej wnęki (a jeśli jest to współczesna stylizacja, to zrealizowana z wyjątkową dbałością o szczegół). Podobną refleksję mam patrząc na dwuskrzydłowe drzwi oraz charakterystyczny układ pomieszczeń  – pokój dzienny ma również funkcję przechodnią.

Gdybym miała jednym słowem określić styl, w jakim zaaranżowany jest apartament, na pewno powiedziałabym, że jest to scandi. Ale czy to wystarczająco pojemne określenie? Niejednokrotnie wspominałam, że powiedzieć o czymś, że jest utrzymane w stylu skandynawskim to niewiele powiedzieć, bo scandi ma wiele odsłon, twarzy i wariacji. Tu mamy do czynienia ze Skandynawią rodem z kamienic w Sztokholmie, Oslo czy Kopenhadze. Taką, jaką znam studiując stronę Fantastic Frank, z mieszkaniami i domami wystawionymi na sprzedaż przez znudzonych dotychczasowym życiem sąsiadów z północy.

Długie brzozowe deski na podłodze, lekko pobielone, ale na tyle delikatnie by widać było naturalny rysunek słojów, białe ściany z subtelną sztukaterią, żeliwne kaloryfery (ciekawe czy oryginalne?), fantastyczny walcowaty biały piec kaflowy, postawiony współcześnie przez zduna dają wrażenie, że oglądamy mieszkanie mieszczące się nie w Sopocie, ale w Göteborgu. Czarno-biała posadzka w kuchni zestawiona jest z białymi klasycznymi meblami i modną ścianą w ceramiczną cegiełkę. Elegancji dodaje marmurowy i detale w kolorze starego złota (podobny zabieg – w łazience!). Zachwycają także subtelne detale (grafiki z owadami), imponująca biblioteczka, kilka uroczych staroci – odrestaurowany, obity w pudrowy róż Chierowski, zjedzony kornikiem taboret pełniący rolę stolika nocnego, czy stolik kawowy.

Całe miejsce zdradza wyjątkową konsekwencję autorki aranżacji – nie ma tu miejsca na przedmioty niepotrzebne, przygarnięte spontanicznie, bez szczególnego na nie pomysłu. Minimalizm to może określenie zbyt na wyrost, ale na pewno jest w tym mieszkaniu wyraźna dyscyplina, aby trzymać się raz obranego kursu i nie zbaczać z trasy. Trudno nie docenić bezkompromisowej wizji Kasi – jest spójna i daje znakomity efekt kamienicznej elegancji, pozbawionej wielkomiejskiego nadęcia.

zdjęcia to screeeny z profilu instagramowego Kasi > www.instagram.com/makelifeeasier_pl

 

Gdzie to kupić?
Sofa > fotel > stół > dywan > poduszki dekoracyjne> pledy z wełny czesankowej > kominek > kubek > lampa > plakat ważka

Trzy trendy wnętrzarskie na 2019 rok!

Październik 26, 2018 Komentarze (0)

Jak ja lubię, gdy trendy pokrywają się z moimi osobistymi zachwytami!
Trzy najbardziej lansowane style w nadchodzącym roku to trzy z moich czterech ulubionych (czwarty, to niezrównany midcentury, czyli podróż wehikułem do połowy ubiegłego wieku). Te, które są mocno akcentowane w wielu kolekcjach prezentowanych przez światowe marki to new nordic, boho oraz eklektyzm. Wszystkie mają w sobie ogromnie wiele czaru, każdy z nich oferuje coś innego, każdy też odpowiednio zaaranżowany i poprowadzony rzuci na kolana.

Czym jest new nordic? To nic innego niż esencja stylu skandynawskiego, który przecież ma bardzo wiele odsłon. Nowy nordic ceni sobie funkcjonalność, przytulność i wygodę. To fuzja hygge i lagom, czyli filozofii życia naszych sąsiadów z północy kładącej nacisk na celebrowanie codzienności, zwykłych chwil z bliskimi, nieotaczanie się nadmierną ilością dóbr materialnych, ukłon w stronę natury. Stąd miks bieli (rozświetla długie zimowe wieczory) i drewna (niech żyje natura!), minimalizm, odrobina matowej czerni, masa naturalnych materiałów takich jak wełna, futro, skóra. Jeśli obrus to na pewno lniany, jeśli dywan koniecznie z prawdziwej wełny, jeśli chodniczek koło łóżka to skóra owcza.

Gdzie to kupić? > linia thor > bujak > dywan > poduszki > lampka > krzesło tolix > lampion > lustro 

Drugi mocny trend na 2019 rok to cudowne, dzikie, hippisowskie boho z bazą skandi. Tu znów mamy bazę z bieli i drewna, a także sporo odniesień do świata natury, ale myśl przewodnia jest nieco inna niż w przypadku skandynawskiego nordic. Boho to gama kolorów ziemi, albo wręcz przeciwnie – bardzo wyraziste tekstury i żywe kolory, miks etnicznych znalezisk, unikatowych detali oraz rzeczy hand-made. Rattan, drewno, sznurek, wełna, piórka, frędzle – wszystko to doskonale wpisze się w trend.

Gdzie to kupić? > hamak boho > stoliki > dywan > tace > poduszki velvetowe > lampa pleciona > pled wełniany > zegar

Trzeci styl, w opozycji do dwóch poprzednich, pełnych prostoty lub dobrodusznego rękodzieła, bardziej hołduje wartościom takim jak elegancja, luksus i finezja. Charakterystycznymi elementami eklektyzmu w odsłonie 2019 są  krzywizny i wyoblenia, aksamitne obicia, akcenty złote, miedziane i mosiężne, marmur, pastele, ale także kolory bardzo zdecydowane.

Gdzie to kupić? > biokominki > veletowe fotele > pled z welny > stolik > lampa dotii > lampa marmur złoto > zegar > poduszki

Relacja z Warsaw Home 2018!

Październik 11, 2018 Komentarze (0)

Tegoroczne targi Warsaw Home po prostu rzuciły na kolana. Każdy mógł znaleźć coś, co zatrzyma go na dłużej przy stoisku, każdy mógł nasycić oczy pożądanym stylem, kolorem, nurtem we wzornictwie. Było dokładnie jak z tygodniem mody. Kto pragnął zawiesić oko na pudrowym różu, na pewno dostrzegł jego wyraźne plamy, kto chciał się trzymać ciemnych odcieni zieleni i granatu również pozostał zaspokojony.
Ja dziś skupię się na tych akcentach, które uznałam za najważniejsze i najciekawsze.

Po pierwsze wspaniała CERAMIKA.
Oryginalna, hand-made, o prostych i wyszukanych kształtach, minimalistyczna i całkiem barokowa, skropiona złotem lub bardzo ascetyczna. Dużo kolorów pudrowych, słodkich pasteli, ale też – kolorów ziemi. Szczególnie ujęły mnie ceramiczne włączniki do elektryczności. Majstersztyk estetyczny. Przepięknie odnalazłyby się pośród akcentów retro, we wnętrzu loftowym, ale także – jako arcydziełko na pustej ścianie miłośnika dekoracyjnej ascezy.

Po drugie fenomenalne OŚWIETLENIE. Formy lamp – znów – bardzo zróżnicowane. Od ultraprostych po te przypominające skomplikowany układ molekularny.
Nie ukrywam, że jako matka i amatorka urządzania pokoju dziecięcego over and over again, najdłużej spędziłam przy stoisku z przepięknymi drewnianymi neonami. Niemałe wrażenie zrobiły też na mnie żyrandole – słoje z bonsai.

Nie da się ukryć, że dwoma dominującymi nurtami są MARMUR I VELVET, znany w języku rodzimym jako aksamit. Meble z tej wspaniałej, szlachetnej tkaniny pojawiały się na co drugim stoisku z wyposażeniem tapicerowanym. Trudno się dziwić – są eleganckie, dostojne, wyrafinowane, a na dodatek pasują praktycznie do każdego stylu aranżacyjnego. Marmur w połączeniu z innymi materiałami, głównie metalem, to również hit tego sezonu.

Co na ścianie? Już mówię! ZŁOTE RAMY LUSTER, TALERZE I PÓŁECZKI EKSPONUJĄCE KOLEKCJE. Autorzy ekspozycji zdawali się apelować – minimalizm na ścianie jest passe. Pokaż, co ci w duszy gra. Zapełnij półki książkami, płytami, ulubionymi przedmiotami. Pokaż piękne okładki albumów i winyli. Powieś talerze, tak, jak robiła to twoja babcia. A jeśli chcesz zlustrować swój look przed wyjściem z domu – koniecznie zrób to w lutrze ze złotą ramą.

Szalenie cieszy mnie ogromne ilości intensywnego koloru. ELEMENT BAŚNIOWOŚCI I ŻYWY KOLOR to kolejny punkt, który zanotowałabym w kajeciku z trendami. Grafiki z onirycznymi kolażami, tkaniny bogato haftowane we florystyczne ornamenty, wieszaki, które są dziełem sztuki. I kolor, kolor kolor. To jest coś, na mnie bardzo działa.

No i dobre wieści dla fanów vintage-wnętrz. Otóż nie obawiajcie się, że odejdą do lamusa. RETRO FOREVER! Gięte krzesła, sprytne podwieszane moduły będące hybrydą regału i biurka (dizajn lat 50.), minisofki i fotele z drewnianymi podłokietnikami oraz orientalne, ultrakolorowe dywany z prawdziwej wełny. Moda na meble i akcenty retro ma się nieźle i nie zamierza schodzić z piedestału!

Wszystkie zdjęcia są zrobione przeze mnie. 

Follow the style!

Październik 1, 2018 Komentarze (0)

Ach, jest i kolor! A kolor to moc, to energia, to kopniak aktywujący! Ten dom nie bombarduje co prawda tęczą, dawka barwnych plam jest raczej wyważona i dobrze przemyślana, ale nawet taki jej zastrzyk jest miłą odmianą po biało-szarych wnętrzach, których tak wiele w internetach! Nie powiem, że konsekwencja i dyscyplina w budowaniu aranżacji monochromatycznej nie jest godna podziwu (jak one to robią, że nawet grzbiety książek mają w tonacji wnętrza?), ale jednak moje serce należy do soczystego koloru.

To wnętrze należy do zapalonej stylistki, projektantki i zbieraczki różnych unikatowych przedmiotów, Dunki Luny Signe Nielsen. Pomysly Luny znajdują uznanie nie tylko wśród obserwujących jej profil na instagramie, ale także redakcji poczytnych magazynów – prestiżowy Bolig nominował ją do nagrody stylista roku!
Co może zachwycić w tym wnętrzu? Na pewno ściany. Sztukateria ścienna i sufitowa w pokoju dziennym, lamperia w sypialni, przepiękny głęboki odcień granatu. Granatowe ściany to zresztą coś, bo mieli mi się w głowie od dłuższego czasu i słowo daję, dobrze, że nadeszła jesień i trochę mniej się szwędam, bo może wreszcie zrealizuję swoje wizje!

Fajnie, że wyeksponowane są pasje – płyty winylowe i książki zgrabnie mieszczą się w białym minimalistycznym regale, na ścianie pyszni się galeria obrazów i masek, dziwaczne szkła i ceramika cieszą oko. Żywe kwiaty energetyzują aranżację, dodają jej świeżości i radości. Parkiet w jodełkę to moja wielka, platoniczna miłość, dlatego zauważam go natychmiast, nawet jeśli zdobi tylko jedno z pomieszczeń, a dwuskrzydłowe drzwi to coś, nad czym mogę tylko cicho westchnąć. Uwielbiam! Dodajmy do tego piękny fotel obrotowy w kolorze intensywnej ciepłej żółci, rośliny, żeliwny kaloryfer i świetne podwieszone minikomody  zamiast klasyki, jaką są szafki nocne .
W tym wnętrzu po prostu chce się być. I chce się żyć. Wszystko się chce.

fot. www.instagram.com/dermond_luna, my scandinavian home.

Gdzie to kupić?
Granatowa sofa > dywan > żółty fotel > fotel obrotowy > regalik Skandynawia > dekoracje ścienne głowy > plakaty > wazon > lampa Dotti

Sznur lampek: 3 sposoby na piękną jesień

Wrzesień 25, 2018 Komentarze (0)

Jesień stała się faktem, gdy po wstaniu z łóżka musiałam zamknąć okno. Uwielbiam spać przy otwartym i moment, w którym robi się zbyt zimno na takie ekstrawagancje trochę mnie zasmuca. Nie muszę jednak długo szukać plusów nowej sytuacji. Każda pora roku ma masę cudowności do zaoferowania, wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte i je dostrzegać. Jesień to cudowny czas, z wielu względów, ale również dlatego, że znów odkrywamy przyjemność przesiadywania w domu. A dom to najważniejsze miejsce na ziemi.

Jesienią robi się ciemno, wiadomo. Zamiast płakać nad tym faktem, zalecam terapię światłem. Dużą ilością rozproszonego światła. Girlandy świetlne, cotton ball lights, oświetlenie choinkowe (które już dawno nie jest postrzegane jako rzecz, na którą monopol na grudzień), sznury żarówek robią wnętrzu dobrze niezależnie od tego, co z nimi zrobimy. Może je zamotać na regale z książkami, półce z płytami, na karniszu. Można otoczyć nimi framugę drzwi, prostokąt szafy, kwadrat okna. Wszystkie chwyty dozwolone, by było nastrojowo i miło. By w jesienną zawieruchę jeszcze bardziej nie chciało się wyściubiać nosa z domu.

Dziś mam dla Was trzy mniej oczywiste sposoby na zastosowanie girland świetlnych, by zrobić fajny nastrój w jesiennym domu.
Pierwszy z nich jest wyjątkowo łatwy, ale też bardzo efektowny. Wystarczy gąsior na wino, stara apteczna butla, vintage słój. Gdzie je znajdziemy? W piwnicy dziadka, na portalu aukcyjnym, na targu staroci. Wystarczy dobrze wyszorować (do tego przyda się woda, detergent i… suchy ryż. Całością wywijamy energicznie, by ryż uderzał w szklane ściany gąsiora i ścierał ewentualne resztki dziadkowej nalewki ;)), poczekać aż wyschnie, włożyć sznur lampek i świetna dekoracja gotowa.
Druga rzecz to napis albo symbol, czyli niskobudżetowy neon z girlandy świetlnej. Tu przyda się drut, który uformujemy w pożądane hasło bądź rysunek. Chmurki, serca, gwiazdy, księżyce i pacyfki to najczęściej spotykane symbole we wnętrzarskich inspiracjach, znalezionych na Pintereście. (Ja osobiście najchętniej narysowałabym sobie symbol wiktorii, bo czuję się jak zwycięzca ogarnąwszy początki września w szkołach moich dzieci bez większego szwanku na zdrowiu psychicznym.)
Trzecia rzecz jest cudna i romantyczna. To baldachim ze sznurów oświetlenia. Wspaniała alternatywa dla nocnej lampki i niesamowita dekoracja sypialni. Myślę, że jesienne polegiwanie w łóżku z Netflixem pod takim zadaszeniem nie ma sobie równych. Że nie wspomnę o patrzeniu w oczy ukochanemu. 😉

fot. design milk, apartment therapy, my scandinavian home, welke.nl, bolig, fantastic frank

Gdzie to kupić?
Oświetlenie LED w Selsey Living.