Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Visiting Lauren MacLean’s style

Sierpień 9, 2017 Komentarze (0)

Dziś odwiedzamy świeże, lekkie, bardzo kobiece mieszkanie Lauren MacLean, bloggerki i stylistki wnętrz z Montrealu. Mieszkanie jest malutkie – zwróćcie uwagę, że kuchenka nonszalancko wpasowała się w przestrzeń dzienną, zajmując miejsce tuż obok wieszaka na ubrania. To może nie jest najwygodniejsze rozwiązanie, powie ktoś, kto uwielbia gotować na co dzień, ale ja twierdzę, że wszystko może być wygodne, tak długo jak pasuje do naszego stylu życia. Jeśli Lauren stołuje się głównie na mieście, od czasu do czasu tylko wstawiając czajnik na herbatę, dlaczego kuchenka nie miałaby stać, tu gdzie stoi?

Co lubię w tym wnętrzu to właśnie nonszalancję, fakt, że przedmioty codziennego użytku współgrają z dekoracyjnymi, że nie jest to apartament tak zwany katalogowy, tylko miejsce prawdziwego życia. Jednocześnie podziwiam konsekwencję w wyborze mebli i dodatków, które wyraźnie korespondują ze stylem lat 50. ubiegłego wieku – komoda na nóżkach, stoliki kawowe, retro-sofka i takiż fotel. Przepiękny żyrandol i mnóstwo zieleni sprawiają, że wnętrze jest wyrafinowane i eleganckie. Doceniam także kolorystykę – uwielbiam wnętrza spójne, lecz absolutnie nie monochromatyczne.

***

Today we are visiting light, fresh and very womenly apartment of Lauren MacLean, blogger and interior stylist from Montreal. The flat is really smal,  take a look at it – the cooker is just next to the cloth stand which makes really nonchalant effect. Some may say this is not the most comfortable idea, but come on – the individual meaning of ‚comfort’ depends on one’s own lifestyle. What if Lauren is a fan of eating-away and the only thing she makes on this cooker is tea?

What I really like about this place is the nonchalance, the fact that items of everyday use mix with decorations, which makes this place look like somebody really lived there (in opossite in so many catalogue-look homes). However it is not eclectic or messy. I really adore the consequence in collecting the pieces of furniture and details in same style – midcentury modern. All of them – retro-sofa, armchair, sideboard, coffee-tables suit each other and make a great team. Absolutely beautiful ceiling-lamp and lots of green make this place sophisticated and elegant.  The colors are lovely as well – coherent but not too monochrome.

 

(from http://www.myscandinavianhome.com/)

>
> narożnik
> komoda
> stoliki
> fotel
> dywan
> obraz

Nasze ulubione trendy 2017

Sierpień 2, 2017 Komentarze (0)

Co roku z uwagą wypatruję trendów na nowy sezon. Następnie przez kilka miesięcy obserwuję ich życie. Widzę, jak wychodzą w praniu. Czy faktycznie są tak uniwersalne, jak wydawało mi się, gdy je zobaczyłam po raz pierwszy? Czy rzeczywiście odzwierciedlają mój aktualny stan umysłu? Chcę z nimi obcować, czy chcę o nich zapomnieć?
Nie inaczej jest teraz. Minęło ponad pół roku 2017 i wiem już z czego nie skorzystam, bo zwyczajnie nie jest do końca dla mnie, a co coraz mocniej zapada mi w serce. I tak wybrałam cztery mocne trendy na bieżący sezon, które wpuściłam już w swoje progi, albo zrobię to wkrótce.

Trend 1. Ciemne drewno. Początkowo byłam sceptyczna. Kojarzy mi się z dystyngowaniem, powagą, ciężkością. Widzę je w kancelarii prawnej mojego kuzyna, w dusznym mieszkaniu wiekowej ciotki, w gabinecie dyrektora prestiżowego liceum. Czyli nie do końca moja bajka.
Ale czy na pewno? Ostatnio coraz przychylniej przyglądam się detalom z drewna innego niż jesion czy brzoza. Chyba się polubimy. To nie jest łatwa przyjaźń, ale z doświadczenia wiem, że takie są najtrwalsze.

Trend 2. Heksagony. Miłość od pierwszego wejrzenia. Oraz taka, która trwa. Mam je na razie w postaci detali, ale planuję mieć je również w formie posadzki.

Trend 3. Tapicerowane, pikowane wezgłowia. Są piękne, praktycznie i elastyczne – w zależności od materiału i rodzaju pikowania mogą dopasować się do każdej aranżacji.

Trend 4. Rękodzieło. To jest mój typ numer jeden, dlatego zostawiłam go na deser. Ogromnie cieszy mnie, że rzeczy wykonane ludzką ręką wracają do łask. Zachwycam się gobelinami, kilimami, łapaczami snów. Przesadzam kwiaty do donic hand-made, a dzieciom kładę chodniki wydziergane przez pewne zdolne dłonie. Uwielbiam! Nadają wnętrzu indywidualny charakter, sprawiają, że dom jest wyjątkowy i bardzo nasz.

A Ty – co kochasz w 2017 roku?

***

Every year I impatiently wait for the new trends news. Then I observe them. Are they really so smart and universal I thought when I saw them the first time? Do they really fit my state on mind? Do I want to have them immediately, or rather forget about them forever?
Same thing about 2017 trends. Now it’s been more than half a year  and I finally know which of them stole my heart for good and which are just not for me. Let’s start then!

Trend nr1. Dark wood. I was very sceptical at firts. When I thought about dark wooden furniture I saw my cousin’s stuffy legal office, muggy flat of my elderly aunt or the prestige high school pricipal’s room. Well, it’s not my cup of tea, I thought.
But then I said – let’s give it a chance. And you know what? We seem to start to like each other – me and dark wood. This relation is not easy, but true love always hurts. 😉

Trend nr 2. Hexagons. Love at firts sight. And it lasts. I have them at home as details and wish to have them as a floor soon.

Trend nr 3. Upholstered headboards. Beautiful, practical and very universal. You choose the fabric to make it fit your style.

Trend nr4. Handcraft. I simply adore it! I am so, so glad handcrafts are trendy again. All these lovely kilims, arrases, dream-catchers, hand-made pot plants, crocheted rugs. They just bring induvidual vibe into home ad make it unique and very ours.

And what are your 2017 best trends?

 


> Krzesło
> Tolixy ciemne drewno
> Hokery ciemne drewno
> Poduszka Hexagon
> Tapeta Hexagon
> Wezgłowia

Boho garden party!

Lipiec 27, 2017 Komentarze (0)

Lato jest cudowne!
Nie tylko dlatego, że z reguły latem jedziemy na wakacje, że stragany uginają się pod ciężarem sezonowych owoców i warzyw, że jest ciepło, jasno, zielono. Lato jest wspaniałe bo wszystko się chce, następuje niesamowity kopniak sił witalnych i rozkwita życie towarzyskie. Nie twierdzę, że zimą zamykam się na cztery spusty i nie widuje z nikim, ale jednak to latem, ze względu na niekończące się możliwości intensywniej niż kiedykolwiek integrujemy się z innymi ludźmi.
A skoro tak – to przecież jest to najlepszy czas na spotkania na powietrzu, czyli tak zwane garden-party. Kocham je szczególnie w odsłonie boho, czyli dużo tkanin, dużo rozproszonego światła, składkowe menu bez żadnego motywu przewodniego i ogólny, bardzo twórczy misz-masz. Boho-chic ma także inną istotną zaletę, oprócz tego, że wygląda pięknie i jest bezkonkurencyjnie fotogeniczny, jest także szalenie praktyczny. Nie masz serwisu na piętnaście osób? Nie ma sprawy, tym lepiej! Każdy będzie miał talerz od czapy i kieliszek z innej parafii. Trudno o stół, który pomieści tuzin gości? Posadź ich na trawie.
Boho jest przyjazny twórczemu chaosowi, swobodzie, naturalności. Zero spiny, po prostu, cieszmy się latem!

***

Summer is simply the best!
Not only because it’s time of beautiful journeys, and not only beacause of season fruit and vegs and that it’s warm and nice outside. Summer is great because we get this amazing kick of power, we want and can do anything and last but not least – our social lives flourish. I don’t mean that during the winter time I lock myself at home and don’t see anybody for few dark and cold months. But summer opens so many possibilities and opportunities to hang out with people, spend some nice, easy time together, anywhere, anyhow.
One of the best ideas to enjoy  summer time together is to arrange some garden party. I love them especially in boho-style, which means as much textiles as possible, lost of lights evetywhere, various dishes brought by your guests (potluck) and very articstic and creative atmosphere. Boho chic is not only charming and photogenic, but also very practical. Have no dinig set for 15? No worries! Everybody may have different plate! Not easy to sit all your guests by the table? Sit them in the grass!
Boho is chaos friendly. We really don’t need to care too much. All we have to do is to enjoy the summer!

 

photos from: camillestyles.com, catchmyparty.com, www.stylemepretty.com, joe mio instagram. veranda magazine, designmag.fr

Gdzie to kupić?
> dywany
> pledy
> poduszki
> lampiony
> cotton ballsy

 

 

 

This is hot: COLOR DETAIL!

Maj 25, 2017 Komentarze (0)

Kolor jest fajny.
Dokładnie tak, jak fajne są czekoladki, ładne zapachy, czułe słówka czy białe wino. Czyli wszystko w umiarze. Jeśli odpowiednio dozuję – można odlecieć z zachwytu. Jeśli umiar nam się gubi – można nabawić się niestrawności. Dlatego zawsze stawiam na niedosyt, w kontrze do przesytu. Zawsze lepiej chcieć więcej, niż martwić się, gdzie na pokładzie schowano papierowe torebki.

Dlatego zawsze wybieram czystą, spójną, stonowaną bazę. Nie dlatego, że jestem zachowawczą nudziarą i świat się dla mnie kończy na nieśmiertelnym trio: biel-czerń-szarość, a wszystko co wykracza poza diabelnie mnie niepokoi. Nic z tych rzeczy – KOCHAM KOLOR. Ale z kolorem jest jak z czekoladkami, winem i tak dalej. Lepiej mieć się na baczności.

Dziś na blogu – pochwała koloru. Takiego kontrolowanego, trzymanego ma smyczy. Takiego, który nie znuży nas i nie przyprawi o zawroty głowy, a jedynie wniesie świeżość, charakter, wyjątkowość. Bo umówmy się – wnętrza tętniące kolorem bez żadnej kontroli mogą zachwycić na chwilę, oczarować, jak widok zastawionego suto weselnego stołu, ale raczej rzadko kto chciałby w nich mieszkać, tak, jak rzadko kto zje naraz wszystko, co przygotował weselny kucharz. Ale z drugiej strony umówmy się także – wnętrza nazbyt monochromatyczne mogą męczyć w podobnym stopniu. Są fajne, gdy natrafiamy na nie na blogu/stronach magazynu/katalogu, ale niekoniecznie tak samo fajne, gdy trzeba w nich żyć.

Dziś proponuję – rozważmy kolorowy detal. Taki, który nas nie zmęczy, a skutecznie ożywi przestrzeń. Żółty, różowy, miętowy, pomarańczowy. Który z nich jest dla Was the best?

***

Color is cool.
Exactly the same way as chocolates, nice fragnances, sweet nothings or white wine. They are all cool as long as they are provided in doses. But when we lose moderation, we may cause stomach upset. It’s always better to want more, than to feel overloaded. It’s better to feel a bit hungry than to look for a paper bag.

That’s why I always choose calm, toned, monochrome base in interior decoration. It’s doesn’t mean my color palette is limited to the universal but boring trio of black-white-grey. No way! I LOVE COLOR. I’m just aware, we should be a little disciplined.

Today I want to praise the color! But only the leashed one. This one which never causes dizziness, but brings freshness, uniquness and character. Let’s say it loudly – interiors fullfilled with too many colors are great for watching, but none of us would like to live among rainbow mish-mash. And let’s say the other thing – monochrome interiors aren’t too friendly as well. It’s nice to watch them, to see them in magazine/blog/catalogue but but not necessarily to exist in them.

What’s the solution? Color detail! It will never make us tired but surely make our home-space full of life. Yello, pink, mint, orange… Which one do you like the most?

> żółty fotel
> żółte hokery
> pufa
> lampa

 


> różowy bujak
> zegar
> poduszka
> lampa

 


> miętowe krzesło
> miętowe fotel i sofa
> stolik
> lampa diament
> zegar

 


> sofa
> krzesło
> plakat
> lampa 

Visiting Kristin Lagerkvist’s house!

Maj 19, 2017 Komentarze (0)

Nagle, po przedłużającej się zimie nadeszło lato. Słoneczna aura zaatakowała ciało i umysł. Rozleniwiłam się. Zamiast pracować przeglądam wakacyjne oferty. Zamiast skrobać młode ziemniaki na zupę, pochłaniam pierwsze truskawki. Zamiast ogarniać moje mieszkanie, zachwycam się cudzymi. Koniecznie z ogrodem. Koniecznie z dużą ilością światła słonecznego. I z takim wakacyjno-letnim luzem.

Przechadzki po domach artystów, dizajnerów, projektantów to już tradycja na tym blogu. Cieszę się z tej rubryki jak dziecko, że mogę podzielić się z kimś moimi uniesieniami. Ale też – łatwo rozebrać te wnętrza na czynniki pierwsze i pokazać, że można, naprawdę można osiągnąć podobny efekt nie będąc artystą-dizajnerem mieszkającym w Sztokholmie/Amsterdamie/Melbourne. Serio.

To kolejny dom do mieszkania. Kolejne miejsce, w którym widać i czuć życie. Jego właścicielką i kreatorką jest Kristin Lagerkvist, jej mąż i troje dzieci. Kristin jest skandynawską blogerką wnętrzarską i fotografką. Wyraźnie można odczuć, że to osoba, która czuje trendy, ale jednocześnie – nie jest ich niewolnicą. Zbieranina rozmaitych krzeseł okalających stół, różnokolorowych, akcenty marokańskie, kilka staroci (biurko w pokoju dziecięcym!), zdjęcia, plakaty, obrazy, dużo zieleni, no i ten ogród! Trudno nie zakochać się w tym miejscu! Swoboda, z jaką urządzona jest ta przestrzeń skradnie zapewne niejedno serce, bo tak naprawdę o to głównie chodzi – o wewnętrzny luz i pewność siebie w tworzeniu najważniejszego miejsca na ziemi, nie spinanie się czy aby na pewno jedno pasuje do drugiego. Skoro kochasz tę lampę i uwielbiasz ten dywan, znaczy że są dla siebie stworzone! I tyle.  🙂

***

Suddenly, after extremely long winter, summer came. Sunny weather attacked our bodies and minds. I got a bit lazy. Instead of working I browse holiday offers sites. Instead of cooking dinner I just eat tons of strawberries. Instead of taking care of my own home I watch the others. Especially those with garden. And lots of sun-light. And bit of summer-ease.

Our tournees through the houses of artists, designers and architects became a tradition here. I am so happy I can share my delights with you!
I am also happy to show you – the effect you watch here can be easily followed. And you don’t have to be an artist or designer living in Stockholm, Amsterdam or Melbourne. Believe me.

This is another home made for living. Another place you can be sure there live real human beings. The owners of this lovely place are scandinavian blogger and photographer Kristin Lagerkvist, her husband and their three kids. You can easily notice that she knows the trends but definitely is not a fashion-victim. The collection of various, colorful chairs around the table, morocaan accents, some old-fashioned details (kids room’s  desk!), photos, pictures, posters, much greens and this gorgeous garden!  It’s really hard not to fall in love with this place. The ease of this decor is something I love so much! This is what it’s all about – the self-confidence in arranging the most important space in the world. You shouldn’t spend too much time on considering it the lamp suits the carpet. As long as they are your favourite stuff, they are absolutely perfect for each other!

 

Gdzie to znaleźć?
> sofy Chesterfield 
> dywany orientalny
> hokery inspirowane projektem Tolix
> stoliki kawowe
> lampy biurkowe