Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Fokus na: kosz na jesienne tekstylia

Październik 16, 2017 Komentarze (0)

Kiedyś było tak, że tekstylia dzieliły się na te, które warto pokazać i na te, które niekoniecznie. Pledy zdecydowanie należały do tej drugiej grupy. Miały, podobnie jak pościel czy kuchenne ściereczki wartość użytkową, ale na pewno nie dekoracyjną. Dziś, kiedy wszystko może być dekoracją, kubki i filiżanki niekoniecznie trzymamy w szafkach kuchennych, ale coraz częściej w przeszklonych witrynach, odkryte garderoby eksponują piękno unikatowych ubrań, a narzutę na łóżko naciągamy z ciężkim sercem (bo ta pościel taka piękna!), powyższy podział dawno przestał istnieć.

Jesienią na nowo odkrywamy domowe tekstylia. Pledy, koce, poduszki dekoracyjne stają się absolutnym must-have, nie tylko jako dopełnienie wieczorów przy grzanym winie i książce, ale także jako uzupełnienie harmonijnej wizji jesiennego wnętrza. A skoro z chęcią eksponujemy to, co praktyczne, uczyńmy pięknym i praktycznym również sposób ich przechowywania.

W sieci aż kipi od nastrojowych zdjęć wnętrz naznaczonych jesienią, a wśród nich na szczególną uwagę zasługują kosze. Kosze nie tylko na motek wełny, kolekcję magazynów, szczapki drewna do kominka, czy jako osłona donicy, ale także, a może przede wszystkim, jako miejsce do przechowywania pledów i zapasowych poduch. Wedle trendów – nie warto ich chować, bo ocieplają wnętrze, stając się ich integralną częścią. Dodają przytulności, autentyczności, domowej aury.

A jeśli piękno może iść w parze z praktycznością, to jestem pierwsza w kolejce zainteresowanych. 😉

***

There was a time, when people divided home textiles into these useful and these pretty. Blankets were meant to warm up cold feet, but not to be exposed. Same thing about bed linen and kitchen clothes. Nowadays when everything can become a decoration, mugs and cups are kept in glass cabinets, opened-up wardrobes expose lovely clothes instead of hiding them, and when we put a bed cover on the bed we sigh heavily (’cause our bed linen is so, so pretty!) this division I mentioned before doesn’t exist anymore.

When the autumn comes we discoved the beauty of home textiles one again. Blankets, covers, cushions become an absolute must-have, not only because we start to use them more frequently, but also because they simply make the interior more autumnal. And finally – if we agree that esposing useful things is cool, why not having a cool storage for them as well?

In the internet there are tons of interiors touched this lovely autumn vibe. The special detail which brings it much is a basket. It can be used to storage many things – magazine collections, pieces of wood for fireplace and many more. But these ones with home-textiles stole my heart for good. The interior trends say yes to them all. They bring coziness, warmth, authenticity.

So if the beauty can come together with functionality I am the first one interested! 😉

> kosze zakryte pokrywą / ławy
> kosz tekstylny snowflake
> kosze metalowe

Dla znudzonych złotem – miedź!

Październik 3, 2017 Komentarze (0)

Choć dla wielu miedź to pierwiastek chemiczny, a także metal półszlachetny, mnie bardziej interesuje jako kolor. Szczególnie we wnętrzu. Od wielu bowiem sezonów robi ogromną furorę jako dekoracyjny detal. Właśnie – w detalach. Zwróćcie uwagę, że bezkonkurencyjnie przyciąga wzrok tylko wtedy gdy jest punktem, elementem, dodatkiem. Nie wyobrażam sobie raczej miedzianej ściany, ani nawet sofy o metaliczne, miedzianej tapicerce. Być może mam lichą wyobraźnię. Jednak intuicyjnie wiem, że czegoś, co błyszczy, przyciąga wzrok i przełamuje monotonię, nie może być w nadmiarze, bo efekt diabli wezmą.

Miedziane detale pasują właściwie do wszystkich baz – miedź pięknie połyskuje na tle czerni, bieli, szarości, ciemnej zieleni, granatu. Z kolei z pastelami tworzy miksy słodkie i wdzięczne. Doskonale współgra z kamieniem, szczególnie marmurem. Przepięknie wypada z ciemnym drewnem. W aranżacjach świetnie odnajdzie się w towarzystwie betonu i cegieł.

Miedź jest urocza, dużo bardziej świeża niż złoto, a nawet lekko zawadiacka (czego znów nie da się powiedzieć o złocie). Nie zrozumcie mnie źle – lubię złote dodatki, a już bożonarodzeniowej jazdy dekoracyjnej totalnie nie widzę bez złota, jednak chyba lekko skręciłam w inną ścieżkę. Idziecie ze mną? 😉

***

For many people copper is a chemical element and half-precious metal, but for me it’s a color. Especially when it comes to interiors. It’s been very hot as a detail in home decor. Well, that’s right. Detail. It seems to be very arttractive as a single point, an item. I simply can’t imagine a cooper wall or a copper metalic upholstery of sofa. You may think my imagination is weak, but this is how I feel. My opinion is that when there is something glittering, sparkling, outstanding you shouldn’t have it too much. Otherwise the effect would be bizaare.

Copper details fit absolutely most bases. It goes perfectly with black, white, grey, dark green or dark blue. With pastels it makes sweet and cute mixes. It suits stones, especially marble, goes beautifully with dark wood. In industial style interiors you can easily fit copper to concrete or naked bricks.

Copper is charming, much more fresh than gold, a bit cheeky (you can’ say same about gold). Don’t get me wrong, I love gold too, especially when it comes to decorating house for Christmas, but I just found some other path. Will you follow me?;)

photos from: my domaine, apartment therapy, my scandinavian home, malloryaevans.com, stylecaster.

> stoliki COPPER

> plakaty zlote i MIEDZIANE 

 

 

Jesienny must-have

Wrzesień 25, 2017 Komentarze (0)

Jak tam? Czy na dobre pożegnaliście lato i wyciągnęliście dłoń do jesieni?
Ja owszem. Coraz wyraźniej widzę, że jesień jest faktem, a zmieniająca się aura, jeśli ma być polubiona, wymaga pewnych zabiegów. Skupiam się na domu – najważniejszym miejscu na świecie, bo chcę mieć maksymalną przyjemność z siedzenia w nim przez najbliższe miesiące. I tak dzielę się z Wami moimi prywatnymi pomysłami na oswojenie jesieni w domu.

Całe lata gniotłam się z rodziną na kanapie. Przepychaliśmy się i wiecznie każdemu było niewygodnie. W tym roku zainwestowałam w fotel – prawdziwy masywny uszak, żadnych kompromisów. Moda na retro-fotele w stylu kultowego Chierowskiego oczarowała również mnie, ale… siedzieliście kiedyś na takim fotelu dłużej i próbowaliście zatopić się w lekturze? Ja tak i wiedziałam, co robię, stawiając na wygodny uszak!
Tej jesieni zrealizuję też swoje drugie marzenie, a mianowicie kojący widok płomienia w moim salonie. Niestety ze względów technicznych regularny kominek nie wchodzi w rachubę, ale nie stanowi to dla mnie problemu. Biokominek załatwi sprawę – nie potrzebuję do niego żadnego specjalnego przyłącza, a atmosfera, którą stworzy w długie jesienne i zimowe wieczory jest bezcenna.

Fotel i biokominek to dwa jesienne must-have’y z gatunku droższych. Teraz te zdecydowanie mniej kosztowne: w tym sezonie na pewno sprawię sobie vintage’owy gąsiorek po winie – zatknięte weń gałęzie jarzębiny, ostrokrzewu czy nawłoci będą cudownie prezentować się w mojej jadalni. Polecam także podkręcić oświetlenie i nie mam tu na myśli wkręcenia mocniejszej żarówki do sufitowego żyrandola, ale zadbanie o więcej delikatnych punktów świetlnych. Wciąż nie dorobiłam się także imbryczka na herbatę, z podstawą na tealight, dzięki któremu napój długo pozostaje gorący. To karygodny błąd, który zamierzam natychmiast naprawić, czymże bowiem jest jesienne celebrowanie ulubionych filmów i książek, bez dzbanka pysznej herbaty?

Na koniec najlepsze, ale i najtrudniejsze – ciemna ściana. Wiem, co powiecie – skutecznie przyciemni całe pomieszczenie, w ten nieprzesadnie słoneczny czas. Zgodzę się, ale tylko do połowy. Ciemna – na przykład zielona lub granatowa – ściana sprawi, że pokój będzie dużo przytulniejszy, a większa ilość światła na pewno poradzi sobie z problemem zaciemnienia.
***

Hi there, how are you? Have you already said goodbye to the summer time?
Well, I have. I clearly see that the autumn came for good and if it’s supposed to be loved it needs some special treats. Here I come with my personal ideas how to make autumn friendly and how to make home the place you never want to leave.

For all my life I have been sharing sofa with the rest of my family. This year I finally bought an armchair – big and comfortable wing-armchair. I was in love with lots of midcentury projects but – have you ever sat in one of them for a longer than minute and tried to read something comfortably? I have. And I know that Chierowski armchair looks good but it wouldn’t handle my cosy autumn reading time.
This year I am finally going to have my own piece of fire in the living-room. Technically it’s impossible to have the regular fireplace so I decided to have the biofireplace instead.

The armchair and fireplace are rather expensive must-have ideas, but I have also few cheaper ones. This autumn I will definitely find some vintage wine bottle to enjoy some natural decoration like colorful-leaves branch or a piece of ivy. I also recomend to bring some more light and get better tea-equipped.

In the end of my list there is placed the best however the most difficult – dark wall. I know what you’re about to say: seriously, dark wall in these dark times?! Well I can agree but still want it bad. It will make the interior warmer and cosier and I’m sure more light spots will handle the darkness.

> fotel z podnóżkiem
> inne nasze fotele
> pledy
> lampiony
> oświetlenie
> akcesoria do herbaty

Visiting a London artist stunning house!

Wrzesień 18, 2017 Komentarze (0)

Tu sytuacja jest nietypowa. Dom należy do artysty i usytuowany jest w południowym Londynie, ale jego nazwiska nie znam. Te wnętrza można obejrzeć na jednym z brytyjskich portali, zajmujących się zbieraniem i oferowaniem plenerów do zdjęć, filmów, wydarzeń.
Muszę przyznać, że dom ujął mnie swoim… spokojem. Biała baza, sporo niewchodzących sobie w drogę detali, spokój, harmonia. W takim domu na pewno można z powodzeniem tworzyć, oddawać się szałowi twórczemu, abo po prostu wpatrywać w ścienna galerię w poszukiwaniu natchnienia.

Powiecie – no cóż, dom jest niesamowity sam w sobie. Usytuowany w sercu wielkiego miasta, a jednak trochę na uboczu. W wielkomiejskim zgiełku, a jednak pośród zieleni. Przepis na posiadanie podobnej przestrzeni jest raczej niemożliwy.
Ja jednak powiem – spójrzmy na to z innej strony. Wnętrza urządzone są prosto, bez specjalnego przepychu. Sprzęty nie wydają się szczególnie unikatowe (nie licząc oczywiście obrazów czy innych przedmiotów, będących wynikiem działalności twórczej), ani drogie. Dom urządzony jest lekko, bez szczególnej spiny, piękne sztukaterie podkreślające historię budynku łączą się z nowoczesnym oświetleniem, zieleń koi, eklektyczna galeria prac intryguje i dodaje całości wyjątkowego charakteru. Mogłabym tu siedzieć godzinami. Szczególnie w wolnostojącej wannie, rzeczy mocno deficytowej w naszych polskich wnętrzach. 😉

***

The situation with this house is a bit untypical. All I know is that its belongs to an artist and it is located in the South London. I have no idea what the name of the owner is but I don’t think it really matters. These interiors may be watched on site of British company that provides complete studios to locations for film, photo shoots and events.
I must say this house had me at firts sight. And it’s all about… peace. White base, lots of colorful but toned details, serenity, harmony. I such space it seems to easy to create, give yourself over artictic passion, or just stare into wall gallery waitng for inspiration.

You may say – well, this house is just incredible because of its location. Being in the heart of big city and surrounded by green areas. Not really possible to follow the style. This is all true. However I would answer – it’s not only about the location. The interiors are arranged in a simple way, the furniture isn’t unique or expensive. The style is light and relaxed, beautiful old moulding mix modern light systems, green plants sooth. I could spend there lots of time. Especially in the free-standing bath, so rare in Polish houses. 😉

photos from jjmedia.com, via my scandinavian home.

Mieszkanie w tym stylu:
> stół
> krzesła
> dywan
> plakaty
> lustra
> lampa
> hoker

Color blocking we wnętrzach!

Wrzesień 4, 2017 Komentarze (0)

Color-blocking to trend który od kilku sezonów, a nawet lat, gości na wybiegach największych wizjonerów mody. Czym jest? To miksy kolorów, które na pierwszy rzut totalnie ze sobą nie współgrają, a wręcz gryzą się. Są mocne, intensywne i żaden nie chce ustąpić miejsca drugiemu. A jednak w jakiś dziwny sposób tworzą razem pociągające combo. Jakimś cudem bardziej konweniują, niż zwalczają się, tworząc bardzo efektowne duety, a niekiedy tercety.

Moda z wybiegów bardzo często bywa inspiracja dla innych dziedzin sztuki użytkowej. Instytut Panton ogłaszając kolory na kolejny sezon czerpie z nowojorskich i londyńskich tygodni mody oraz tego, co tam zostało zaprezentowane. I o ile szarość, beż, khaki, biel czy czerń nie są ani we wnętrzu, ani w szafie żadnym nadzwyczajnym wybrykiem, o tyle zestawienia z gatunku color-bloking to prawdziwa ekstrawagancja. Powiem więcej – ekstrawagancja w najlepszym stylu!

Osobiście uwielbiam soczystość tych miksów. Róż i jasna czerwień, pomarańcz i fiolet, kobaltowy niebieski i oranż to moje ulubione kolorystyczne bomby. Doceniam ich energię, bezkompromisowość i bezczelność. Są jak bukiet kwiatów zebranych na działce, bez żadnej myśli przewodniej, są jak buzia dziecka wypełniona landrynkami, znalezionymi w szufladzie i na wszelki wypadek zjedzonymi naprędce, jak kiczowata podświetlana na kolorowo fontanna.

Wspaniała rzecz jako detal dla amatorów dozowania atrakcji, a dla odważniejszych i spragnionych mocnych doznań nawet jako aranżacja totalna. A co Wy o tym sądzicie?

***

Colour-blocking is a fashion trend, which has been constantly present on catwalks of world famous brand for many seasons and years. What is that? These are mixes of  seemingly misguided colours, colours which are supposed to clash. They are strong, intense and both want to dominate. But surprisingly they create a great combination. They much more cooperate than fight. Strange, strange miracle.

Catwalk fashion is very inspiring for many different branches of commercial art. So there is no wonder The Panton Institute announcing colours for another season is totally influenced by what could have been seen during the New York and London fashion weeks. There is nothing shocking in seeing khaki green, grey, beige, white or black in both – interior decor and fashion styling, but colour-blocking sets? This is really extraordinary thing! And so, so stylish!

I simply love these juicy mixes. Pink and red, orange and purple, cobalt blue and orange are my favourite ones. I totally appreciate their energy, uncompromising attitude, brashness. They are like a bunch of garden wild flowers picked spontaneuosly, like a mouth of kid full of colorful sweets, found in drawer and eaten fearing of being caught, like a bit kitchy fontaine illuminated by rainbow lights.

Great in details and in total arrangement – if you dare to have it this way.
So – what do you think about colour-blocking thing?

 


> BUJAK
> KRZESŁO
> SŁOŃ
> PODUSZKA 1
> PODUSZKA 2
> HOKER


> KRZESŁO EAMES
> KRZESŁO PANTONE
> PIESEK
> STOLIK
> FOTEL
> OBRAZ


> SŁOŃ
> TAPETA
> FOTEL 
> KRZESŁO
> GAZETNIK