Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Jak SUBTELNIE wprowadzić przedświąteczny klimat?

Listopad 15, 2018 Komentarze (0)

Słowo „subtelnie” wytłuściłam nie bez kozery. Wszak połowa listopada to nie jest jeszcze czas na oplatanie domu girlandami choinkowego oświetlenia, smarowanie szyb sztucznym śniegiem w aerozolu, czy ubieranie choinki. Owszem, dyskonty spożywcze już od miesiąca (albo lepiej) atakują czekoladowymi mikołajami przy kasach, a bloki reklamowe coraz śmielej uświadamiają, że czekają nas spore wydatki, ale nie dajmy się zwariować. Marketing swoją drogą, sprzedaż swoją, a nasze subiektywne odczuwanie świąt niech pozostanie możliwie asertywne.

Jednak mimo tej pozornej asertywności i mechanizmu obronnego, który chroni nas od przedwczesnego zetknięcia się z dźwiękami szlagieru George’a Michaela, a tym samym świątecznego bolesnego falstartu, gdzieś tam w naszych cynicznych dorosłych serduszkach pragniemy odrobiny Christmas-vibe. Takiego vibe, wiecie, delikatnego. Który przy odrobinie dobrej woli można podciągnąć pod jesienny.

Moje sposoby na subtelne wprowadzenie atmosfery wyczekiwania na święta bazują na trzech akcentach. Po pierwsze – oświetlenie led. Te miniżaróweczki, które sprawiają, że w domu jest jeszcze cieplej, milej, przytulniej to moja coroczna pokusa zakupowa. Girlandy z żarówek, cotton ballsy czy druciane dekoracje – na przykład  w kształcie gwiazdy lub rogacza są absolutnym listopadowo-grudniowym must have.

 

Po drugie tealighty najlepiej w ilości większej niż jeden. Urocze szklane lub melaminowe pojemniczki dają przytłumione, delikatne światło i wspaniałą atmosferę.
Trudno je nazwać jednoznacznie świątecznymi i o to chodzi – na stricte świąteczne dekoracje jeszcze przyjdzie czas. Są akcentem całorocznym, mającym jednak szczególne znaczenie i wymowę teraz – w oczekiwaniu na to wszystko, co już niebawem przyniesie grudzień.

I moje szczególne odkrycie – cekinowe poduchy. Zawsze lubiłam cekiny, choć bardziej jako element garderoby wieczorowej. Teraz przystrajam nimi sofę. Są mocnym akcentem, lecz jednocześnie na tyle subtelnym, by nie skojarzyć ich z dekorowaniem na nutę bożonarodzeniową. A jednak nie da się nie odnotować, że wprowadzają atmosferę odświętności, czegoś niecodziennego, wyjątkowości. 

Gdzie tego szukać? >>> klik!

 

Urlopowy dizajn inaczej

Listopad 8, 2018 Komentarze (0)

God bless Airbnb! Nie tylko dlatego, że stał się cudowną alternatywą dla nudnych hoteli i miejsc bez duszy i polotu. Nie wyłącznie ze względu na fakt, że można za naprawdę niewielkie kwoty zafundować sobie bazę do uprawiania city-break w samym sercu miasta, wręcz na starówce. Również dlatego, że jest prawdziwą kopalnią wnętrzarskich inspiracji. Tu znajdziesz wszystko: postindustrialne lofty, wnętrza midcentury, mieszkanka jakby żywcem wyjęte z epok minionych, wysmakowane apartamenty w stylu glamour, urocze cozy-norki urządzone w stylu skandynawskim z przesłaniem: miej sobie hygge nawet z dala od domu. Mało?

Mało.

Bo prawdziwa atrakcja to znaleźć coś, co w niczym nie przypomina domu. Coś totalnie odjechanego, innego, egzotycznego. Coś, co da prawdziwe poczucia odklejenia się od świata, w którym żyjemy. Dlatego dziś mam dla nas trzy smaczki ze wspomnianego serwisu dla obieżyświatów. Miejscówki, które ze względu na wyjątkowe okoliczności przyrody, genialne widoki, a także absolutne odklejenie się od życia, które uprawiamy na co dzień, zapewnią prawdziwy, stuprocentowy reset.

1. RETRO PRZYCZEPA KAMPINGOWA 

Pamiętacie wakacje na Helu w PRLowskiej przyczepie? Możecie nie pamiętać. Ja pamiętam doskonale. Puszka, w której musiała pomieścić się mama, tata, dwoje dzieci i jeszcze pies nie dawała bynajmniej komfortu, ale za to jakie wspomnienia!
Ta przyczepa jest zgoła inna. Przestronna, zaaranżowana w mikromieszkanko, wszystkomająca, z gankiem oraz widokiem, który rozwala system. Myślę, że po tygodniu patrzenia w dal można wrócić do domu jako mistrz Zen. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem urzeczona i zapisuję do ulubionych.

2. DOMEK BAMBUSOWY 

Domki kampingowe to kolejne żywe wspomnienie z dzieciństwa. Tamte jednak były z płyty pilśniowej, nie oferowały ani łazienki, ani szczególnie wybitnych widoczków z okna, powodowały za to nieustanne uszczerbki na zdrowiu oraz urodzie – bez przerwy ktoś o coś obijał się, czyjeś piszczele zabarwiały się na fioletowo, coś komuś spadało na głowę.  Tu problem zdaje się być rozwiązany – jest przestrzennie, nie ma zbędnych, kanciastych mebli (materace bez ram!, hamak!), prysznic weźmiesz pod chmurką i zasycisz oko fenomenalnym widokiem wszechobecnej zieleni.

3. NAMIOT NA DRZEWIE

Domek na drzewie – to już brzmi ekstrawagancko, a co dopiero: namiot na drzewie!
Spokojnie, rzecz została przemyślana starannie i z miarą w dłoni. Wygodne podejście prowadzi na solidną platformę, a na niej rozbity jest namiot, ale taki raczej większego formatu. Wyśpisz się zatem na regularnym łożu, a na garnku z romantycznym widokiem na jezioro wypijesz poranna kawę (oraz wieczorne proseko). Prysznic znów pod gołym niebem – uwielbiam to rozwiązanie i marzę, że kiedyś doczekam się swojego!

 

 

 

Jak mieszka Kasia Tusk?

Listopad 4, 2018 Komentarze (0)

Niewiele jest w sieci kadrów polskich mieszkań znanych i lubianych. Dlatego, gdy już zdarzy się mi znaleźć jakieś miłe obrazki, szczególnie takie stanowiące autorską aranżację, przystaję na moment i studiuje z uwagą. Jednym z miejsc, które wyjątkowo zapadają w serce jest sopocki apartament Kasi Tusk.

Zza okien rozpościera się widok na drzewa, co latem daje efekt kojącej ściany zieleni, a zimą romantyczny obraz śnieżnych czap obciążających gałęzie. Same okna zdradzają, że mieszkanie musi mieścić się w starym budownictwie. Świadczą o tym liczne szprosy i łukowate sklepienie okiennej wnęki (a jeśli jest to współczesna stylizacja, to zrealizowana z wyjątkową dbałością o szczegół). Podobną refleksję mam patrząc na dwuskrzydłowe drzwi oraz charakterystyczny układ pomieszczeń  – pokój dzienny ma również funkcję przechodnią.

Gdybym miała jednym słowem określić styl, w jakim zaaranżowany jest apartament, na pewno powiedziałabym, że jest to scandi. Ale czy to wystarczająco pojemne określenie? Niejednokrotnie wspominałam, że powiedzieć o czymś, że jest utrzymane w stylu skandynawskim to niewiele powiedzieć, bo scandi ma wiele odsłon, twarzy i wariacji. Tu mamy do czynienia ze Skandynawią rodem z kamienic w Sztokholmie, Oslo czy Kopenhadze. Taką, jaką znam studiując stronę Fantastic Frank, z mieszkaniami i domami wystawionymi na sprzedaż przez znudzonych dotychczasowym życiem sąsiadów z północy.

Długie brzozowe deski na podłodze, lekko pobielone, ale na tyle delikatnie by widać było naturalny rysunek słojów, białe ściany z subtelną sztukaterią, żeliwne kaloryfery (ciekawe czy oryginalne?), fantastyczny walcowaty biały piec kaflowy, postawiony współcześnie przez zduna dają wrażenie, że oglądamy mieszkanie mieszczące się nie w Sopocie, ale w Göteborgu. Czarno-biała posadzka w kuchni zestawiona jest z białymi klasycznymi meblami i modną ścianą w ceramiczną cegiełkę. Elegancji dodaje marmurowy i detale w kolorze starego złota (podobny zabieg – w łazience!). Zachwycają także subtelne detale (grafiki z owadami), imponująca biblioteczka, kilka uroczych staroci – odrestaurowany, obity w pudrowy róż Chierowski, zjedzony kornikiem taboret pełniący rolę stolika nocnego, czy stolik kawowy.

Całe miejsce zdradza wyjątkową konsekwencję autorki aranżacji – nie ma tu miejsca na przedmioty niepotrzebne, przygarnięte spontanicznie, bez szczególnego na nie pomysłu. Minimalizm to może określenie zbyt na wyrost, ale na pewno jest w tym mieszkaniu wyraźna dyscyplina, aby trzymać się raz obranego kursu i nie zbaczać z trasy. Trudno nie docenić bezkompromisowej wizji Kasi – jest spójna i daje znakomity efekt kamienicznej elegancji, pozbawionej wielkomiejskiego nadęcia.

zdjęcia to screeeny z profilu instagramowego Kasi > www.instagram.com/makelifeeasier_pl

 

Gdzie to kupić?
Sofa > fotel > stół > dywan > poduszki dekoracyjne> pledy z wełny czesankowej > kominek > kubek > lampa > plakat ważka

Trzy trendy wnętrzarskie na 2019 rok!

Październik 26, 2018 Komentarze (0)

Jak ja lubię, gdy trendy pokrywają się z moimi osobistymi zachwytami!
Trzy najbardziej lansowane style w nadchodzącym roku to trzy z moich czterech ulubionych (czwarty, to niezrównany midcentury, czyli podróż wehikułem do połowy ubiegłego wieku). Te, które są mocno akcentowane w wielu kolekcjach prezentowanych przez światowe marki to new nordic, boho oraz eklektyzm. Wszystkie mają w sobie ogromnie wiele czaru, każdy z nich oferuje coś innego, każdy też odpowiednio zaaranżowany i poprowadzony rzuci na kolana.

Czym jest new nordic? To nic innego niż esencja stylu skandynawskiego, który przecież ma bardzo wiele odsłon. Nowy nordic ceni sobie funkcjonalność, przytulność i wygodę. To fuzja hygge i lagom, czyli filozofii życia naszych sąsiadów z północy kładącej nacisk na celebrowanie codzienności, zwykłych chwil z bliskimi, nieotaczanie się nadmierną ilością dóbr materialnych, ukłon w stronę natury. Stąd miks bieli (rozświetla długie zimowe wieczory) i drewna (niech żyje natura!), minimalizm, odrobina matowej czerni, masa naturalnych materiałów takich jak wełna, futro, skóra. Jeśli obrus to na pewno lniany, jeśli dywan koniecznie z prawdziwej wełny, jeśli chodniczek koło łóżka to skóra owcza.

Gdzie to kupić? > linia thor > bujak > dywan > poduszki > lampka > krzesło tolix > lampion > lustro 

Drugi mocny trend na 2019 rok to cudowne, dzikie, hippisowskie boho z bazą skandi. Tu znów mamy bazę z bieli i drewna, a także sporo odniesień do świata natury, ale myśl przewodnia jest nieco inna niż w przypadku skandynawskiego nordic. Boho to gama kolorów ziemi, albo wręcz przeciwnie – bardzo wyraziste tekstury i żywe kolory, miks etnicznych znalezisk, unikatowych detali oraz rzeczy hand-made. Rattan, drewno, sznurek, wełna, piórka, frędzle – wszystko to doskonale wpisze się w trend.

Gdzie to kupić? > hamak boho > stoliki > dywan > tace > poduszki velvetowe > lampa pleciona > pled wełniany > zegar

Trzeci styl, w opozycji do dwóch poprzednich, pełnych prostoty lub dobrodusznego rękodzieła, bardziej hołduje wartościom takim jak elegancja, luksus i finezja. Charakterystycznymi elementami eklektyzmu w odsłonie 2019 są  krzywizny i wyoblenia, aksamitne obicia, akcenty złote, miedziane i mosiężne, marmur, pastele, ale także kolory bardzo zdecydowane.

Gdzie to kupić? > biokominki > veletowe fotele > pled z welny > stolik > lampa dotii > lampa marmur złoto > zegar > poduszki

Relacja z Warsaw Home 2018!

Październik 11, 2018 Komentarze (0)

Tegoroczne targi Warsaw Home po prostu rzuciły na kolana. Każdy mógł znaleźć coś, co zatrzyma go na dłużej przy stoisku, każdy mógł nasycić oczy pożądanym stylem, kolorem, nurtem we wzornictwie. Było dokładnie jak z tygodniem mody. Kto pragnął zawiesić oko na pudrowym różu, na pewno dostrzegł jego wyraźne plamy, kto chciał się trzymać ciemnych odcieni zieleni i granatu również pozostał zaspokojony.
Ja dziś skupię się na tych akcentach, które uznałam za najważniejsze i najciekawsze.

Po pierwsze wspaniała CERAMIKA.
Oryginalna, hand-made, o prostych i wyszukanych kształtach, minimalistyczna i całkiem barokowa, skropiona złotem lub bardzo ascetyczna. Dużo kolorów pudrowych, słodkich pasteli, ale też – kolorów ziemi. Szczególnie ujęły mnie ceramiczne włączniki do elektryczności. Majstersztyk estetyczny. Przepięknie odnalazłyby się pośród akcentów retro, we wnętrzu loftowym, ale także – jako arcydziełko na pustej ścianie miłośnika dekoracyjnej ascezy.

Po drugie fenomenalne OŚWIETLENIE. Formy lamp – znów – bardzo zróżnicowane. Od ultraprostych po te przypominające skomplikowany układ molekularny.
Nie ukrywam, że jako matka i amatorka urządzania pokoju dziecięcego over and over again, najdłużej spędziłam przy stoisku z przepięknymi drewnianymi neonami. Niemałe wrażenie zrobiły też na mnie żyrandole – słoje z bonsai.

Nie da się ukryć, że dwoma dominującymi nurtami są MARMUR I VELVET, znany w języku rodzimym jako aksamit. Meble z tej wspaniałej, szlachetnej tkaniny pojawiały się na co drugim stoisku z wyposażeniem tapicerowanym. Trudno się dziwić – są eleganckie, dostojne, wyrafinowane, a na dodatek pasują praktycznie do każdego stylu aranżacyjnego. Marmur w połączeniu z innymi materiałami, głównie metalem, to również hit tego sezonu.

Co na ścianie? Już mówię! ZŁOTE RAMY LUSTER, TALERZE I PÓŁECZKI EKSPONUJĄCE KOLEKCJE. Autorzy ekspozycji zdawali się apelować – minimalizm na ścianie jest passe. Pokaż, co ci w duszy gra. Zapełnij półki książkami, płytami, ulubionymi przedmiotami. Pokaż piękne okładki albumów i winyli. Powieś talerze, tak, jak robiła to twoja babcia. A jeśli chcesz zlustrować swój look przed wyjściem z domu – koniecznie zrób to w lutrze ze złotą ramą.

Szalenie cieszy mnie ogromne ilości intensywnego koloru. ELEMENT BAŚNIOWOŚCI I ŻYWY KOLOR to kolejny punkt, który zanotowałabym w kajeciku z trendami. Grafiki z onirycznymi kolażami, tkaniny bogato haftowane we florystyczne ornamenty, wieszaki, które są dziełem sztuki. I kolor, kolor kolor. To jest coś, na mnie bardzo działa.

No i dobre wieści dla fanów vintage-wnętrz. Otóż nie obawiajcie się, że odejdą do lamusa. RETRO FOREVER! Gięte krzesła, sprytne podwieszane moduły będące hybrydą regału i biurka (dizajn lat 50.), minisofki i fotele z drewnianymi podłokietnikami oraz orientalne, ultrakolorowe dywany z prawdziwej wełny. Moda na meble i akcenty retro ma się nieźle i nie zamierza schodzić z piedestału!

Wszystkie zdjęcia są zrobione przeze mnie.