Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

5 najmodniejszych lamp sufitowych!

Luty 22, 2019 Komentarze (0)

Ile dobrego potrafią wnętrzu zrobić lampy wie tylko ten, kto latami patrzył na kikut kabla wychodzącego ze ściany zwieńczonego gołą żarówką. Ale jeśli latami nie znajduje się kinkietu życia, nie warto iść na kompromisy. Czasem na lampę, jak na miłość życia, czeka się długo, ale gdy już zamajaczy na horyzoncie, wiesz, że warto było czekać. Nie jest to bynajmniej metafora na wyrost, bo kto, jak ja,ma fijoła na puncie aranżowania przestrzeni, ten wie, że przedmiot absolutnie omotać i oczarować.
Dobrze dobrana do otoczenia lampa jest jak wisienka na torcie, jak brylancik na palcu serdecznym, jak kępka rzęs doczepiona w kąciku powieki. Dobra lampa robi robotę.
Dziś przegląd tych najmodniejszych. Inspirujcie się, szukajcie własnej drogi i likwidujcie kikuty z żarówką wcześniej niż ja. 😉

Po pierwsze szklane kulki.
Solo lub w teamie, w jednym rzędzie lub na różnych wysokościach.
Bardzo uniwersalne, bo i klasyczne i lekko retro, i wtapiające się w otoczenie i mogące odgrywać pierwsze skrzypce.

Gdzie kupić? Tu!

Po drugie -industrialne lampy o masywnych, metalowych kloszach, jakby żywcem przeniesione z hal fabrycznych. Doskonałe we wnętrzach loftowych, ale nie tylko. Dodadzą nutę surowości przytulnej przestrzeni scandi oraz pazura temu, co z zbyt zachowawcze.


Gdzie kupić? Tu! oraz tu! a także tu! i jeszcze tu!

Te lampy to absolutny hit. Są doskonałe w swoim minializmie i prostej formie, a jednocześnie szykowne i eleganckie. Doskonale dopełniają klimat przestrzeni kamienicznej czy loftowej, są znakomitym elementem aranżacji midcentury, skandynawskiej, a nawet – jako przełamanie – glamour.


Gdzie kupić? Tu!

Podłużne rurki zwieńczone światełkiem pierwszy raz widziałam w jednej z wrocławskich knajp – Napa Bistro. Tam pełnią rolę reflektora, który skierowany na talerz jakby podkreśla, na co szczególnie mamy zwrócić uwagę. Lampy-rurki  przywodzą też na myśl instrument muzyczny. Są delikatne, efemeryczne i subtelne. Nie dają dużo światła, ale świetnie sprawdzą się jako doświetlenie punktowe oraz wspaniała dekoracja.


Gdzie kupić? Tu!

I wreszcie mój osobisty numer jeden – lampy-molekuły. Zobaczcie, wyglądają jak molekularny twór. Mają wszystko co uwielbiam w dizajnie – funkcjonalność (dają dużo światła) oryginalność (bardzo przykuwają oko) i – paradoksalnie – prostotę (w gruncie rzeczy projekt jest prosty).  Doskonała rzecz zarówno nad stół, jak i jako lampa sufitowa oświetlająca całe pomieszczenie.


Gdzie kupić? Tu!

To jest HOT – MARMUR!

Luty 17, 2019 Komentarze (0)

Gdy w sierpniu wróciłam z moich cudownych włoskich wakacji, miałam w głowie wiele impresji na temat Włoch, a jedną z  ich był wszechobecny marmur. Nie mam oczywiście na myśli domów, w których zatrzymywałam się, mam na myśli niesamowite zabytki klasy A, które zeszłego lata oglądałam z otwartymi szeroko ustami. Dzięki temu łatwiej mi zrozumieć, skąd wzięła się fascynacja ludzi tym szlachetnym kamieniem. Uwielbienie dla marmuru jest bezpośrednio związane z historią naszej cywilizacji. Marmur zdobi bowiem nie tylko wnętrza najsłynniejszych zabytków, sam Michał Anioł, tworzył swoje dzieła, używając tego właśnie materiału. Jeśli klasyczne dzieła sztuk dają nam swoisty pewien punkt odniesienia w pojmowaniu piękna, trudno dziwić się pewnym stałym fascynacjom.
Marmur charakteryzuje nie tylko jego wartość historyczna. To także wyjątkowo uniwersalny materiał, o rysunku pasującym do wielu innych. Charakterystyczne żyłki stanowią print niepowtarzalny, ale jednocześnie bardzo subtelny i delikatny.  Nie powinno nas zatem dziwić, że marmur przeżywa aktualnie swoją drugą młodość. Odwołanie się do estetycznych korzeni oraz niepowtarzalny naturalny wzór  to cechy sprawiające, że marmur jest kwintesencją elegancji i wyrafinowania.

Marmur sprawdza się zarówno na większych przestrzeniach takich, jak podłogi, schody czy ściany, jak i tych mniejszych – blat kuchenny, obudowa kominka, elementy wyposażenia kuchennego lub łazienkowego, blaty stołów i stolików kawowych.  Kolejnym, tym razem bardzo współcześnie pojmowanym, atutem marmuru jest to, że dzięki nowoczesnej technice można z w powodzeniem odtworzyć jego rysunek na dowolnym materiale. Nie dziwią zatem „marmurowe” tekstylia. Nie dziwi, że stąpamy po miękkim „marmurowym” dywanie i słodko śpimy w pościeli z „marmuru”.

Wielu z nas marmur kojarzy się z surowością, dystansem i dystyngowaniem. Jednak współcześni designerzy pokazują, że materiał ten potrafi równie dobrze uwodzić delikatnością. Marmur nie jest już wyłącznie domeną pałacowych wnętrz. Chętnie połączy się z drewnem i dodającymi przytulności tkaninami, tworząc piękną, wysmakowaną całość.

Gdzie to kupić? >>> marmurowe dywany Macieja Zienia


Gdzie to kupić? >>> fototapety imitujące marmur

Gdzie to kupić? >>> Stoliki z blatem marmurowym

Nowe niesamowite miejsce w polskim instagramie!

Luty 7, 2019 Komentarze (0)

Tego dnia rozstąpiły się niebiosa. No, może nieco przesadzam, ale poruszenie było wyraźne. Ileż relacji poszło w eter od zachwyconych odkryciem instagramerów! Ileż dechów w piersiach zostało zapartych! Ileż smartfonów zwiesiło się od kompulsywnego skrolowania! I ja tam byłam, wino i miód piłam. I mój smartfon też doznał przegrzania.

CO – ZA – CHATA!

Wnikliwe oko dostrzeże oczywiste podobieństwo do stylu Miut Casa, miejsca stworzonego przez Łukasza i Radka, pomysłodawców i właścicieli kultowej w Poznaniu i nie tylko pracowni florystycznej Kwiaty i Miut. Podobieństwo nie jest przypadkowe. Panowie floryści i właścicielka prezentowanego poniżej mieszkania, są ze sobą spokrewnieni. Widać, że najwyraźniej obie pary uwielbiają niepowtarzalny klimat kamienicznych wysokich wnętrz z historią. Zachwyca tu wszystko – to, co ostało się z czasów minionych: piec kaflowy, podłoga z długich desek, odjechany podest oknami i to, co wyraźnie jest inwencją nowych właścicieli: ściany ze sztukaterią, lamperia w kolorze spranej mięty, przeszklenie z czarnymi szprosami, umeblowanie i detale.

Co to za styl?
Kamieniczne boho?
Miks styli industrial, vintage i klasyki?
Retro eklektyzm z domieszką postprzemysłowej surowości?
Nie wiem – poddaję się. Ale czy naprawdę musimy go nazywać?

Zwróćcie uwagę na detale – witryna lekarska eksponująca porcelanę i szkło, blaty kuchenne z miedzi, stara tabliczka z personaliami dziadka właścicielki, stolik kawowy będący oryginalnie stołem o ściętych nogach, hamak, kącik z roślinami wyeksponowanymi na retro-stołeczkach.
Nie, no co tu dużo mówić – zachwyt.

Warto też obejrzeć stories (na szczęście zapisane na sztywno w ulubionych na profilu) o tym, jak powstawało to fenomenalne miejsce.
A póki co, zapraszam na wycieczkę.

wszystkie zdjęcia pochodzą z: www.instagram.com/zatrzymaj_czas_kwadrat

 

Gdzie to kupić?
Hamaki > Dywany orientalne > sofki Travis  > poduszki dekoracyjne > doniczki ceramiczne  > lampa z plecionki > stołeczki retro 

Jak dobrze mieć sąsiada! – 3 fajne inicjatywy by integrować ludzi

Styczeń 31, 2019 Komentarze (0)

W dzieciństwie czyli jakieś milion lat temu, notorycznie byłam przeganiana przez babcię ze szklanką, do której życzliwy sąsiad miał wsypać mąkę, cukier lub sól, której akurat gospodyni zabrakło. Sąsiedzkie użyczanie sobie sanek, hulajnogi i roweru było rzeczą powszechną i na porządku dziennym. Sąsiedzi regularnie przychodzili do mojego dziadka, który mógł się poszczycić doskonale zaopatrzonym warsztatem i „dosłownie na sekundkę” brali jego wiertarkę, klucz francuski ósemkę czy poziomicę. Nie było nic zdrożnego w tym, że każdy wiedział o innych wiele – gdzie pracują, jak nazywają się dzieci, na co choruje pies.

Mural Anny Szejdewik, vel coxie, we Wrocławiu przy Jedności Narodowej. 

Dziś jest diametralnie inaczej. Ludzie pochłonięci niekończącą się listą „things to make and do” nie utrzymują sąsiedzkich stosunków prawie w ogóle. Ja sama nie mam zielonego pojęcia kim są moi sąsiedzi, wyłączywszy dwie pary w moim wieku, z którymi zwykle zamieniam trzy słowa biegnąć do pracy lub z pracy, do przedszkola i z, z siatami pustymi i siatami napełnionymi. (Bardzo ciekawy artykuł na temat teraźniejszych stosunków sąsiedzkich czytałam swego czasu tu > klik i bardzo Wam polecam jego lekturę. Pogłębiona analiza zjawiska daje szerszy pogląd jego temat.)

Im bardziej alienuję się i zamykam w swoich czterech ścianach, z tym większym zainteresowaniem odnotowuję rozmaite przedsięwzięcia mające na celu przywrócić relacje z sąsiadami. I tak w mojej okolicy zaczął funkcjonować Przedpokój. Początkowo inicjatywa miała za zadanie działalność mającą na celu rewitalizację mojej okolicy – nieco zaniedbanej, a o wielkim potencjale. Teraz po prostu integruje ludzi mieszkających tu i to w każdym wieku. Joga dla seniorów, zajęcia artystyczne dla najmłodszych, gimnastyka dla mam, darmowe porady prawne, panele dyskusyjne, pokazy slajdów z historią naszej dzielnicy to tylko kilka propozycji, które mają sprawić, że poznamy sąsiada.


tak wygląda Przedpokój, w oczekiwaniu dla uczestników zajęć


a tu podczas spotkania

Fajnym pomysłem na integracje ludzi, którym przyszło mieszkać po sąsiedzku są inwestycje budowlane realizowane w kraju i poza nim. Wertując nowości architektoniczne natknęłam się na projekt holenderskiego dizajnera Edwina van Capelleveena, który zaprojektował system połączeń dla istniejących już w budynkach balkonów. Tak zwane „Social Balconies” to nic innego jak specjalna, modułowa struktura balkonów, połączona mostami i schodami, która ma ułatwić sąsiadom wchodzenie w interakcję. Ciąg komunikacyjny, który tworzy się między poszczególnymi mieszkaniami sprawia, że trudno przejść koło sąsiada obojętnie. Przestrzeń balkonów nie jest zatem zupełnie intymna, a na sprzyjać pogawędkom.



edwinvancapelleveen.com

W Polsce również dostrzeżono problem alienacji.
Na Pomorzu powstało osiedle umożliwiające spędzanie czasu wolnego razem z sąsiadami.  Jest tu skate park, ścianka wspinaczkowa, stół do tenisa stołowego, boisko, zadaszona wiata z grami planszowymi i zręcznościowymi, domek dla dzieci, strefa crossfit i wiele innych. Osiedle Beauforta to wyjątkowy projekt pod względem bardzo różnorodnej oferty kierowanej – co nowe – nie tylko do najmłodszych. Place zabaw nie są żadną nowością w zagospodarowaniu przestrzeni osiedlowej. Ale każdy, kto kiedykolwiek posiedział na takim placu wie, że jest to wątpliwa atrakcja dla rodzica. Tu można połączyć interesy całej rodziny, mieć pociechę na oku, a jednocześnie gawędzić z sąsiadem przy partyjce w szachy/piłkarzyki/Dixit.

 


www.eurostyl.com

Co o tym sądzicie?
Uważacie, że inicjatywy są fajne, czy bezpieczniej pozostać w swoich czterech ścianach?

 

 

Follow the style!

Styczeń 24, 2019 Komentarze (0)

Czasem zachodzę w głowę jak radzą sobie deweloperzy stawiający nowe bloczki w dobie tak rozbuchanej mody na wnętrza z historią. Większość ludzi wokół mnie albo mieszka w starym budynku albo o tym marzy i robi wszystko, by to marzenie zrealizować. Legendy miejskie o brakach w dostawie prądu, spowodowanych wiekowymi instalacjami, awariach stuletnich rur czy drewnianych stropach które sprawiają, że słyszysz każdy oddech sąsiada z góry zdają się nikogo nie zrażać. Skrzypiące parkiety ze szparami między deskami, piece kaflowe, sztukaterie na ścianach i sufitach, wysokie stropy oraz dwuskrzydłowe drzwi między poszczególnymi pomieszczeniami to zestaw najgorętszych pragnień wielu zainteresowanych mieszkaniem w historycznych murach.

W Polsce rzecz bywa skomplikowana – w wielu miastach relikty przeszłości nie przetrwały wojennej zawieruchy, a te które owszem wymagają skomplikowanych i kosztownych zabiegów renowacyjnych. Skandynawskie kamienice wydają się nie borykać z tym problemem. Ilekroć studiuję oferty szwedzkich, duńskich, norweskich czy fińskich biur nieruchomości, znajduję całą masę wymuskanych kamienicznych wnętrz jak spod igły, zupełnie jakby ich metryka została sfingowana na potrzeby trendu.

Dziś natknęłam się na takie znalezisko i naprawdę zamarłam.
Te sztukaterie!
Te okna!
Ten amfiladowy układ pomieszczeń!

Uwielbiam, gdy stare pięknie konweniuje z nowym. Krzesła z tworzywa stoją na wiekowej posadzce i nowoczesne plakaty wiszą na ścianie zdobnej w dziewiętnastowieczne płaskorzeźbę. Mamy tu kultowe Eamesy: DSW, DAW oraz coś w klimacie ikonicznego Ghost Philippe’a Starck’a. Mamy też detale w stylu pop-art i estetycznego feelingu lat 90. Piękne wnętrza z duszą, przestrzenią, światłem, luzem i wszystkim, czego mi trzeba, żeby czuć, że posiedziałabym tam czy to z filiżanką kawy czy kielonkiem proseko.

fot. http://trendenser.se

Gdzie to kupić?

Krzesło żółte > krzesło błękitne > krzesło duch > stół > dywan > lampa stojąca > lampa wisząca > obraz Frida