Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Porządek musi być!

Styczeń 17, 2019 Komentarze (0)

Kto nigdy z obłędem w oczach nie szukał kluczy przed samym wyjściem z domu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie ma takich śmiałków? Nic mnie to nie dziwi. Ja zaliczam się do tych, którzy powtarzają numer stale. Oprócz tego w momencie płacenia rachunków, rat i innych zobowiązań nigdy nie mam kompletu świstków oraz regularnie nie mogę namierzyć ulubionego naszyjnika drobiąc w szpilkach w korytarzu (na dole pan taksówkarz nerwowo rozgląda się na boki).  O takich rzeczach jak ładowarka do telefonu, okulary przeciwsłoneczne czy portfel nawet nie wspominam. Giną mi średnio pięć razy dziennie. Moje życie małżeńskie wisi wtedy na włosku, bo w portfelu jest dowód rejestracyjny, a mój mąż właśnie odpala silnik, a ładowarkę właściwie posiałam jego (moją też, wcześniej.)
Ciężka sprawa.

A przecież świat roi się od rozwiązań!

Stojaki na biżuterię, szkatułki, puzderka, wieszaki stoją w blokach startowych gotowe by wszystko pięknie uporządkować. Zadbać o łańcuszki, by już nigdy nie były splątane niczym sieć rybaka amatora, o kolczyki, by nie tęskniły za jedno za drugim, o zegarki, by przypadkowy kontakt z dziecięcym mieczem rycerskim (true story) nie porysował szkiełka.
Podobnie z całą resztą – rany, czy tak trudno zaraz po wejściu do domu włożyć list polecony do odpowiedniej szufladki? Minikomoda ze sklejki tylko czeka na dostawę porcji świstków, które absolutnie pod żadnym pozorem nie mogą się zgubić (a jednak się gubią!).  Wiszące metalowe koszyki to  świetne rozwiązanie zarówno do domowego biura, jak i do przedpokoju. Jeśli, podobnie jak ja, martwisz się, że nie weźmiesz jutro rano: ważnych dokumentów, prezentacji na pendrive’ie, upoważnienia by młode było odebrane z przedszkola przez ciocię, wrzuć wszystko to takiego kontenerka i sprawa załatwiona.

To nie jest żaden noworoczny czelendż, nic dla świata, a jedynie dla nas. Nic do wypada, powinno się, jest w dobrym tonie. To tylko inwestycja w swój własny komfort psychiczny oraz dobre relacje rodzinne, czyli w sumie to, co w życiu najważniejsze.

Gdzie to kupić?
Organizery i przyborniki > KLIK!
Szafki na klucze > KLIK!
Kosze i koszyki > KLIK!

 

Kolor Pantone 2019: Living Coral

Styczeń 10, 2019 Komentarze (0)

Kocham cię, Instytucie Pantone!
Ten kolor to dla mnie strzał w dyszkę!
Mówią: trudny. Mówią: zdecydowanie jednosezonowy. Kręcą nosem, że żaden facet by czegoś takiego nie wytrzymał. A wiecie co? Guzik prawda!

Koral jest cudowny, wiem to nie od dziś. Ma oczywiście miliony odcieni, od delikatnego ciepłego różu przez oranże po niemal czerwień, ale ten, który proponuje Pantone to ukłon w stronę natury. Możliwie najbardziej naturalny odcień koralu to odpowiedź firmy na udział technologii i mediów społecznościowych w naszym życiu. Zdaniem specjalistów, którzy wybrali ten kolor, zanurzeni od świtu do zmierzchu w wirtualnych podnietach, potrzebujemy więcej rzeczywistych doświadczeń, doznań z tak zwanego realu. Ta niezwykle energetyczna i ciepła barwa ma dodać naszemu życiu ŻYCIA. Kolor roku 2019, czyli Living Coral, oznacza dosłownie Żyjący Koral, czyli żyjący organizm, coś, co żyje, a dalej interpretowany jest jako „afirmujący życie koral”.

Ściany i przedmioty w tym kolorze mają dawać kop pozytywnej energii, napędzać do działania, prowokować do życia, z tym że niekoniecznie życia z twarzą w ekranie smartfona. Takiego prawdziwego –  spotkań z ludźmi, rozmów do rana, gotowania w niesterylnej kuchni, i tarzania z dzieciarnią po podłodze. Życie ma nas porywać i zachwycać, jak zachwyca rafa koralowa, gdy pierwszy raz nurkujesz z szmaragdowej wodzie.

To oczywiście tak zwane „story telling”, czyli dorabianie pewnej zgrabnej narracji do istniejącego trendu lub marki, natomiast ja kupuję tę „story” w całej rozciągłości. Living Coral czyli Żyjący Koral ma według mnie przynajmniej trzy zalety: primo – faktycznie jest to kolor występujący naturalnie, secundo – jest diabelnie energetyczny i stymulujący, tertio – jest piękny. Po prostu PIĘKNY.

Photos from:
covethouse.eu, dezeen.com, nest.co.uk, behance.net, homepolish.com, fgirlbybay.com, urbanoutfitters.com, oldbrandnew.com, hunker.com, apartmenttherapy.com, feedly.com, littlebigbell.com

 

Gdzie to kupić?
Fotel obrotowy > krzesło > poduszka w kwiatki > poduszka z napisem 
Kubek i robot Kitchen Aid > ebay.

Noworoczne postanowienia

Styczeń 4, 2019 Komentarze (0)

Nie jestem fanką „od jutra”, „od poniedziałku”, od „nowego roku”. Jeśli uznam, że przestałam dobrze wyglądać w ulubionych dżinsach, że niepokojąco dyszę wchodząc po schodach lub ulubiona cekinowa kieca przestała podkreślać atuty a zaczęła – brak wcięcia w talii, działam. Nie za chwilę, już. Kwestia formy to oczywiście przykład. Takich: natychmiast jest więcej. Oczywiście istnieją pewne względy, które hamują – takie jak finanse, zobowiązania, brak czasu, kompromisy w związku. Z ich względu nie zwiedziłam jeszcze Azji, nie remontuję poniemieckiej chaty na Wolinie i nie mówię pięcioma językami. Ale cała reszta nie musi czekać na lepsze czasy. Niezadowolenie z wyniku, który wyświetla waga idę wybiegać, frustrację z powodu niewiedzy zaczytuję, a marzenia wnętrzarskie, o ile tylko nie kosztują miliona monet, realizuję w najbliższy wolny weekend. 🙂

No, ale pierwszy stycznia zobowiązuje.
Coś sobie trzeba postanowić. Że ruszę ten hiszpański bardziej niż dotychczas, że może rozpracuję wreszcie maszynę do szycia, że …

1.Więcej roślin!

Oj tak. Więcej zielonego. Rośliny doniczkowe to nie tylko piękna dekoracja, ale także piękne, bo czyste, powietrze i miłe sercu uczucie, że jestem bliżej natury. Nawet żyjąc w samym centrum dużego miasta.
Zieleń koi oczy, zszargane nerwy i płuca. Kwiaty doniczkowe czynią wnętrze przytulniejszym, bardziej domowym, łagodzą obyczaje.


więcej zieleni > donice, doniczki, skrzynki 

2. Więcej luzu!
Nic mnie tak nie drażni w kwestii aranżowania wnętrz niż trzymanie się sztywno ram, zakazów, nakazów, porad w stylu – to pasuje do tego, a tamto Boże uchowaj. Otóż, życzę Wam i sobie poluzowania warkoczyków. Nie ma, że nie wypada. Wypada wszystko, co nam cieszy oko. Jesteś sroczką i nie wiesz czy bardziej pójść w miedź, czy może złoto? Idź w jedno i drugie. Wahasz się, czy bardziej glamour, czy skandi czy może jednak boho? Miksuj ze skandaliczną nonszalacją i odwagą.
Szkoda życia na guziki zapięte po szyję. Prawdziwie inspirujące wnętrza są tam, gdzie guziki są rozpięte i głowa otwarta.

miksuj, miksuj, miksuj > dywany > stoliki > fotel bujany > poduszki > hamaki > lampa > napis hello 

3. Więcej smartshoppingu!
Smartshopping to nie tylko wyłapywanie ofert promocyjnych, rabatów, nieprzepłacanie, przetrzepywanie rynku na wskroś, by znaleźć najlepsze okazje. To także zakupy przemyślane. Odpowiedzenie na pytanie: czy na pewno tego potrzebuję? Czy mam gdzie to postawić? Jest jeszcze jedno ważne założenie mądrych zakupów. Czasem warto jednak wydać więcej, by daną rzeczą cieszyć się latami (a nawet zapisać w spadku wnukom ;). Ja na przykład nie zaoszczędziłabym na ekspresie do kawy, sprzęcie sportowym czy śniegowcom dla dzieci. A Ty?

aktualne promocje > KLIK!
niska cena > dywan > komoda > bujaki

najwyższa jakość> zegar > pled czesankowy > czajniczek

 

 

 

Świerk czy sosna?

Grudzień 21, 2018 Komentarze (0)

Już pewnie wynurzałam się w zeszłym roku, że jestem absolutnym świątecznym freakiem i nie poddaję się żadnemu smęceniu na ten temat. Wbrew trendom, nakazującym wylecieć w ciepłe kraje i bojkotować system, uważam, że to fajna rzecz pielęgnować w sobie dziecięcy wręcz entuzjazm wobec pewnych okazji, wydarzeń i dat, nawet jeśli magia świąt nie jest już tak oczywista, jak była kiedy byliśmy dziećmi. Niemniej – nawet jeśli święta wiążą się z wytężoną pracą, wieloma godzinami spędzonymi za zakupach, a potem w kuchni i nawet jeśli konto świeci potem pustkami – warto je celebrować, warto się nimi cieszyć i warto zaszczepiać tę radość w innych – na przykład dzieciach. Ja celebruję jak szalona, więc od połowy listopada doktoryzuje się na temat dekoracji świątecznych, przeglądam Pinterest do zawieszenia systemu operacyjnego, rozwieszam w domu miliony świetlnych girland i znoszę tony iglastego zielska, ryzykując rozwód.

Jednym z kluczowych zagadnień okołoświątecznych, zaraz obok wigilijnego menu, listy prezentowej oraz dylematu kto idzie trzepać dywany, jest CHOINKA.
Część z Was już od jakiegoś czasu cieszy oko bożonarodzeniowym drzewkiem, ale niektórzy hołdują tradycji, że strojenie choinki powinno się w dzień wigilii i ani minuty wcześniej. Stragany pełne rozmaitej wielkości drzewek oferują najczęściej świerki i jodły, ale bardziej wybredni miłośnicy naturalnych iglaków mogą pokusić się o wycieczkę do centrum ogrodniczego, a nawet na specjalną plantację, gdzie można sobie ściąć dowolną choinkę, uprawianą specjalnie na tę okazję.

Dziś uraczę Was kilkoma słowami na temat najpiękniejszych naturalnych drzewek świątecznych, a są to według mnie – bardziej tradycyjne – świerk oraz jodła, sosna, a także przypominające modrzewie cedry.

NAJBARDZIEJ TRADYCYJNIE – czyli świerk. 

Świerk na tę zaletę, że nieprawdopodobnie pięknie i intensywnie pachnie, dzięki czemu wspaniale podkręca atmosferę świąt. Ma także regularny i  klasyczny kształt oraz jest stosunkowo niedrogi. Teraz wady, a właściwie jedna – dość szybko osypuje się z igieł. Co prawda znam opowieści o świerkach, które stały do lutego, ale wkładam je między ta zwane legendy miejskie. Ja takiego świerczku jeszcze nie doświadczyłam. Zwykle po dwóch tygodniach miałam dywan pełen igiełek, które lubiły wbić się w gołą stopę. Niezbyt przyjemne, ale też bez przesady – uważam, że warto zapłacić taką cenę za piękne, cudownie pachnące drzewko.

 

NIE MNIEJ TRADYCYJNIE – a więc jodła. 

Jodła, podobnie zresztą jak świerk, ma kilka gatunków , ale wszystkie łączy jedno – bardzo regularna sylwetka, grubsze niż u świerków gałązki (istotne jeśli wieszamy ciężkie ozdoby) i długowieczność. Jodła raczej nie zgubi igieł, prędzej po prostu zasuszy się i straci soczysty kolor i blask. Wady natomiast ma dwie – jest na pewno droższy od świerczka i praktycznie nie pachnie, albo zapach, który daje jest ledwo wyczuwalny. Polecałabym osobom nie znoszącym walających się po podłodze igieł i idealny, klasyczny kształt.

 

LEKKI ODJAZD czyli sosenka. 

Sosny mogą być bardzo gęste (i wtedy trudno na ich cokolwiek zawiesić) albo rzadkie, które czule nazywam drapakami. Sosna dostarcza atrakcji już na samym wstępie – niełatwo ją zorganizować. Jeśli już się jednak uda odwdzięczy się nieoczywistym boho-urokiem, cudnymi puklami długich igieł, pięknym żywicznym zapachem i raczej szczupłą sylwetką, Ze względu na tę ostatnią cechę, są idealne do niezbyt przestronnych wnętrz. Są także raczej nieregularne, co trafia w gusta osób ceniących sobie oryginalne rozwiązania w dekorowaniu wnętrz.

TOTALNY ODJAZD czyli cedr. 

Jak wytłumaczyć fakt, że pośród inspiracji świątecznych ze Skandynawii jest tyle drzewek jako żywo przypominających modrzew? Prosto – to nie może być on! 🙂 O tym, że modrzew jest jedynym europejskim drzewem iglastym, które gubi igły na zimę wiedzą nawet dzieci. A zatem – cedr. Poznajcie cudaka. Wygląda kosmicznie, prawda? Nie wiem jak Wam, ale mnie ogromnie przypadł do gustu. Korona cedru jest bardzo podobna do modrzewia z tą różnicą, iż cedr jest drzewem zimozielonym i nie gubi igieł. Jego igły są sztywne i kłujące, efektownie zebrane na pędach w duże pęki. Zaleta – oryginał nad oryginały. Wada – niełatwo go namierzyć! 😉

Ale warto poszukać, spójrzcie:

Fotografie: onekindesign.com, cocolapinedesign.com, trendenser.se, digsdigs.com, collagecab.com, nyde.co.uk, designismine.blogspot.com, thesimplyluxuriouslife.com, boligpluss.no, yvestown.com, navidad.es,  scandinavianretreat.blogspot.com, bobedre.dk, apartment therapy.

10 instagramowych dżungli domowych

Grudzień 14, 2018 Komentarze (0)

Obserwując polskie konta instagramowe można wyodrębnić kilka nurtów wyraźnie dominujących. Są więc wnętrza białe z niewieloma akcentami czarnymi lub drewnianymi (białe ściany, biało-drewniane meble, czarno-białe grafiki na ścianach, często sentencje, złote myśli i cytaty), są eko-zorientowane i wyraźnie inspirowane naturą (drewno, rattan, sznurek, len, papier, kolory ziemi z dominantą beżu i ecru), są świątynie vintage’owych dóbr znalezionych na targowiskach staroci, olx-ie, strychu babci czy nawet – śmietniku. Jest jednak ostatnimi czasy bardziej niż wyraźny trend roślinny. Cieszy mnie to ogromnie, bo rośliny są super, nie tylko jako element aranżacji. Udowodnione zostało naukowo, że patrzenie w zieleń działa kojąco i odstresowująco, a co najistotniejsze – rośliny w sposób naturalny oczyszczają powietrze, którym oddychamy. (O tym, które oczyszczają najefektywniej możecie poczytać na naszym blogu tu – KLIK!)

Polski instagram zdaje się wołać – tak, rośliny to najmodniejszy aktualnie trend! Pochowajcie swoje dizajnerskie gadżety, fancy-akcesoria, cuda-wianki przywiezione z targów wnętrzarskich w Mediolanie, od teraz najgorętsze, czym możecie udekorować dom to zieleń!

A teraz zapraszam na tournee po dziesięciu pięknych, pełnych roślin profilach instagramowych:

  1. Warsaw Jungle

2. Baba ma dom

 

3. Dziewczyna roślina 

4. Home of vintage and green

5. Miut casa

6. My botanical life

7. Reginaland

8. Co za mebel!

9. Ma.siko

10.  Kajkarolina

Koniecznie wejdźcie na te profile, by co zobaczyć więcej, zainspirować się i … ruszyć na giełdę kwiatową! 😉