Copyright © 2017 Selsey Polska

Najnowsze posty

Dzień Mamy LAST MINUTE!

Maj 17, 2018 Komentarze (0)

Jeśli Dzień Mamy za trochę ponad tydzień, to warto zewrzeć szyki i przystąpić do działania. Wiem, co mówię, czas leci nieubłaganie.
Wiadomo, relacje z bliskimi celebrujemy codziennie, nie tylko od święta, ale czy codziennie biegniemy do nich z monsterą dziurawą, flakonem perfum czy fotelem w najmodniejszej odsłonie: zielony aksamit i miedziane nóżki? Wątpię!

Dziś wrzucam kilka wskazówek, na co warto zwrócić uwagę przy wybieraniu prezentu na Dzień Matki. Mam tu oczywiście na myśli prezenty- niespodziaki, bo jeśli mama zażyczyła sobie poduszkę ortopedyczną albo nowy szlafrok frotte, to nie podyskutujemy. Potrzeby mamy są priorytetem. Ale może nie powiedziała nic, może nie pamięta nawet o swoim święcie. Element zaskoczenia to, w dobie list prezentowych i tabelek excelowskich on-line,  gatunek na wyginięciu, a szkoda. Oczywiście, jak w przypadku każdej niespodzianki istnieje zawsze ryzyko nietrafienia w punkt. Jednak umówmy się – z bliskimi rozmawiamy cały rok. Wystarczy tylko w newralgicznych momentach nastawić się na odbiór, potem zanotować i ryzyko praktycznie przestaje istnieć.

Jak sądzicie, co z regułu ucieszy archetypiczną mamę? Moje obserwacje są takie: kosmetyk (najlepiej naturalny), rośliny, subtelna biżuteria, płyta z muzyką wielbionego wykonawcy, dobra książka, coś do domu. Tu robię pauzę, bo COŚ DO DOMU to temat rzeka i jego interpretacja wymaga odrobiny refleksji i wrażliwości. Czymś do domu może przecież być odkurzacz, zestaw garnków i tłuczek do mięsa. Tego jednak mamie nie kupiłabym za Chiny! (no chyba żeby, ku mojemu utrapieniu, sama sobie kupić kazała). Coś do domu oznacza coś ładnego, cieszącego oczy, zmieniającego otoczenie, oświeżającego wnętrze, sprawiającego, że mama poczuje się królową modnej aranżacji. Tu kolejna pauza – uszanujmy mamowy gust. Jeśli nie jest osobą otwartą na stylizacyjne eksperymenty, nie edukujmy jej na siłę. To jej święto i jej potrzeby mają być w centrum. Kocha róż – dajmy jej róż. Kocha złoto – ugnijmy się, nawet gdy uważamy, że jest passe (nie jest!). Kręci ją styl skandynawski, glamour, shabby-chic, rustykalny, dajmy jej ucieszyć się faktem, że jest słuchana.

Wszystkiego cudownego, Mamo.

Gdzie to wszystko kupić?
Fotele> krzesła tapicerowane i bujaki > stoliki kakowe > lustra > zegary > złote plakaty > lampiony > kubki > wazony > pledy > poduszki 
Inne: biżuteria Animal Kingdom, książki i płyty Bonito, balsam Hagi, kapelusz słomkowy Medicine, perfumy Sephora.

Follow the style!

Maj 10, 2018 Komentarze (0)

Ach, jak ja lubię takie miejsca! Jeden wielki miszmasz, ale miszmasz pełen harmonii. Jakże to mieszkanie jest różne od instagramowych kadrów od linijki czynionych przez wnętrzarskie influencerki! Ten wspaniały skandynawski dom należy do Karoliny Modig, dziennikarki. pisarki, autorki dwóch książek o sztuce. Karolina dzieli przestrzeń z mężem i dwojgiem dzieci.

Jak sama twierdzi zdaje sobie sprawę z tradycyjnie pojmowane skandynawskie wnętrza lekko odbiegają od jej koncepcji. Jednakże lubi we wnętrzach indywidualizm i artystyczną wibrację. A nie da się ukryć, że ona często chodzi w parze z nagromadzeniem wielu przedmiotów i delikatnym odchyłem w stronę eklektyzmu. Ten sztokholmski apartament łączy jednak dwie istotne wartości – ducha indywidualizmu i spójność aranżacji.

Pierwsze, co rzuca mi się w oczy i zapada w serce to tonacja całego mieszkania bazująca na miksie szarości, gołębiego błekitu i złamanago, brudnego różu. To przepiękne zestawienie przełamują złote dodatki, zieleń doniczkowych roślin oraz nieskrępowana barwność wielu innych detali.  Salon wypełniony książkami, obrazami, roślinami i tekstyliami jest bardzo przytulny, można by rzec- zapraszający. Piękną jadalnię – przestronną, ale ciepłą – tworzą indystrialny stół, retro krzesła i szafka pełniąca rolę domowej oranżerii. Zachwycają wiszące rośliny (styl boho), złota lampa (glamour) i artybuty swojskiego domu – przemysłowa lodówka, słoiki z kaszami, koszyk na owoce i warzywa. Skandynawskie wnętrza ujmują także drewnianymi podłogami w całym domu – również w kuchni (zamiast chłodnej terakoty). Dzięki temu wnętrze sprawia wrażenie ciepłego i przyjaznego. Urocza jest także alkowa właścicieli – ściana w sypialni została pomalowana na grafit, co sprzyja atmosferze zaciemnienia i wyciszenia (osobiście nie przepadam za nazbyt jasnymi sypialniami). No i wisienka na torcie czyli pokój dziecięcy. Pal licho tapetę w chmurki i wielką żyrafę, choć jedno i drugie cudne. Hand-made drewniany domek, w którym można się schować przed światem to genialna rzecz – wspaniały detal dekoracyjny i bardzo pożadany przez dzieciaki element wyposażenia.

Marto, przepiękna przestrzeń!

 

fot. Nadja Endler for Houzz

Gdzie to kupić?
sofa > dywan > stoliki Copper > regał wiszący > poduchy > plakaty > lampa 

 

Fokus na: małe domki letniskowe!

Maj 6, 2018 Komentarze (0)

Idea czynienia życia prostszym, zatacza coraz szersze kręgi. Od budowania kompaktowej garderoby, w której wszystko pasuje do wszystkiego (w kontrze do rozbudowanych pokojów garderobianych), przez kilkuskładnikowe posiłki, doskonale zbilansowane i świetne w smaku (w przeciwieństwie do tych rozbuchanych i kłopotliwych już na etapie zakupów), na przestrzeni mieszkalnej skończywszy. Trend dotyka także form wypoczynku i spędzania czasu wolnego od pracy.

Tak zwane cabins, czyli kompaktowe domki letniskowe robią ogromną karierę w galeriach pinterestowych, blogach lifestyle’owych i instagramach. Przepięknie wydane publikacje „Cabin Porn” i „Seek and Hide” tylko podkręciły modę na maleńkie domeczki, idealne do weekendowego wypoczynku na łonie natury, z dala od codziennego pędu i zgiełku, wypoczynku pięknego w swej prostocie i pierwotności. Integracja ich mieszkańców jest nieodzowna, ale jakże miła! Powiem więcej – w tych mikrodomkach trudno o prywatną przestrzeń, po nią można tylko uciec w las. Jest to jednak bardzo przyjemna perspektywa, że po załatwieniu „swoich spraw”, które skutecznie nas od siebie separują: pracy, szkole, lekcjach do odrobienia, tabelkach w excelu do wypełnienia, możemy wreszcie skupić się na tym, co ważne – sobie nawzajem, jako rodzina, symbiotyczne stado kochających się ludzi. Spanie na kupie, wspólne przygotowywania i spożywanie prostych posiłków, brak mediów, slow life blisko przyrody, analogowe rozrywki wydają się wspaniałym powrotem do korzeni, czasu gdy rodzina zajmowała jedną izbę i nikomu nie śniło się, że miałaby zostać rozdzielona ścianami z gips-kartonu.

Cabin ma jeszcze jedną zaletę – nie stanowi wielkiego wyzwania finansowego, o ile tylko mamy gdzie ją postawić. W fazie wstępnej może stanowić naprawdę prymitywny „szałas”. Byle tylko było gdzie spocząć, gdy nastanie noc i gdzie zagrzać wodę na kawę. Byle był skrawek podłogi do rozegrania partii Dixit i kilka talerzy na poranną jajecznicę. Bo jak się tak dobrze zastanowić o nic więcej nie chodzi w życiu.

Maleńkie domki do odpoczynku od codzienności mają na pewno kilka wymagań  warto oszczędzić każdy centymetr przestrzeni, by móc jak najpelniej cieszyć się nią. Wszelkie rozwiązania wykorzystujące fakt trójwymiarowości wnętrza są mile widziane. Czyli – w aranżacji przestrzeni liczy się nie tylko podłoga, ale także ściany. Co się da – podwieszamy, stawiamy jedno na drugim, tworzymy piramidę. I hołdujemy idei minimalizmu przedmiotów. Naprawdę nie trzeba wiele, by wypocząć.

fot. www.boutique-homes.com, apartment therapy, www.sunset.com, https://www.instagram.com/theadventuresland

Co przyda ci sie w minidomku?
taborety, które możesz składować jeden na drugim >>  półki i szafki na ścianę >> łóżka pietrowe 

Taras na trzy sposoby!

Maj 1, 2018 Komentarze (0)

Wolnoć Tomku w swoim domku, mawiają. Albo, że o gustach nie należy dyskutować. Jednym i drugim przybijam piątkę! Niechaj każdy celebruje własny odjazd!
Najwspanialszy ze światów to ten, gdzie wszystko jest bardzo różnorodne, inne, jedyne w swoim rodzaju. Każdy ma swój indywidualny zbiór preferencji, unikalną jazdę.
Dlatego tak bardzo lubię bywać w cudzych domach. Podpatrywać, węszyć, rozwierać szeroko usta. Czasem w zachwycie, czasem w niedowierzaniu. Bądźmy różni i miejmy w domach różnie. I na tarasach. Niech nic dwa razy się nie zdarza. Howgh!

Dziś biorę na warsztat ogród, taras, czy też balkon. Kto co tam ma.
Lubisz czerpać inspiracje z natury? Zaczerpnięte z przyrody materiały i desenie to, to co cię najbardziej kręci? Zrób sobie gniazdko przepełnione takimi właśnie motywami. Naturalne drewno, rattan, trawa morska, kolory ziemi to miks, który niezawodnie przybliży cię to tego ideału. Paleta kolorystyczna bazująca na beżach i brązach idealnie pasuje do zieleni balkonowego gąszczu. Urban jungle w takim towarzystwie to po prostu perfect match!

 

Klimaty industrialne i loftowe nigdy się nie nudzą. Ich sukces polega na wyważonej symbiozie męskiej surowości z nietuzinkowymi dodatkami.
Wcale nie musi być czarno, ale tu pokusiłam się o taką właśnie kolorystykę, bo ostatnie podróże po nieocenionym Pintereście pokazały jak fajnie może wyglądać aranżacja ogrodowa skąpana właśnie w czerni. Black goes with everything, a na pewno z soczystą zielenią balkonowej dżungli.

Gdzie to kupić?
hamaki siedziska > huśtawka kokon > dywan beżowy > lampiony naturalne > stoliki Teak > cotton balls 

Jeśli niekonwencjonalne faktycznie działają, to daję sobie rękę uciąć, że koloroterapia wiedzie wśród nich prym. Nie sposób nie uśmiechać się, gdy przekraczasz próg ultrabarwnego domu, a znam kilka takich. Kolor jest lekiem na całe zło, naturalnym rozweselaczem i strażnikiem dobrego nastroju. Na balkonie, tarasie i w ogrodzie efekt kolorystycznej bomby spotęgowany jest promieniami słonecznymi i zielenią posadzonych roślin.

Gdzie to kupić?
fotele żyłkowe > stoliki industrialne > barek na kółkach > dywan w paski > hamaki siedziska > oświetlenie ogrodowe > poduchy

Gdzie to kupić?
hamaki kolorowe > krzesła inspirowane Pantonem > leżaki > dywany outdoor > pufa dmuchana > stoliki okrągłe > grille

Hello Yellow!

Kwiecień 26, 2018 Komentarze (0)

Słyszałeś już o Gen Z Yellow?  Wygląda na to, że intensywny odcień żółci będzie jednym z najmodniejszych w tym sezonie. Według WGSN, zajmującej się śledzeniem i przewidywaniem trendów, Gen-Z Yellow ma dużą szansę na rządy niepodzielne. Inne kolory znajdujące się na liście zgodnych trendami nawyraźniej nie mają aż takiej siły przebicia. Gen-Z Yellow, you rule boy!

Jego kariera nie dziwi mnie nic a nic. Mocna, soczysta żółć kręci mnie od dawna i widzę po galeriach instagramowych oraz blogach, które śledzę, że nie jestem w tej emocji odosobniona. To barwna nie tylko spektakularna wizualnie, ale także nasycająca przestrzeń optymizmem, energią i nieskrępowaną radością. I ma jeszcze jedną olbrzymią zaletę – jest całkowicie unisex, co ma znaczenie niebagatelne, gdy dzielisz przestrzeń życiową z trzem facetami, którzy nie wszystkie moje kolorystyczne odjazdy przyjmują z aprobatą i spokojem. (Mój przypadek, kocham również róż, ale z tą miłością muszę się trochę poskromić).

Uwielbiam takie mocne akcenty, mniejsze i większe. Te mniejsze przykuwają oko (żółte krzesło, lampa, fotel), ale to większe (soczyście żółta ściana, co za odwaga!) wprawiają w niemy zachwyt. Tymczasem tę zachwycającą, odważną opcję paradoksalnie osiągnąć łatwiej, przynamniej jeśli grę wchodzą finanse. Wiaderko z farbą to nie majątek, a popołudnie spędzone z wałkiem w jednej dłoni i piwem w drugiej to dla mnie jedna z lepszych perspektyw. Oczywiście pod warunkiem, że piwo jest z dobrego kraftowego browaru, w tle sączy się tylko dobra muzyka i dzieci nie wchodzą w paradę.

Gen Z Yellow jest odważny i bezkompromisowy. Nie bierze jeńców. W przestrzeni panoszy się i koniecznie chce grać pierwsze skrzypce. Jest też wesoły, energetyczny, napędza do działania. W połączeniu z modnym granatem, petrolem lub fioletem daje elektryzujący, ale elegancki miks. Najczęściej jednak tworzy związki z szarością, bielą, czernią, bardzo udane zresztą. Pudrowy róż w duecie z Gen Z Yellow może również dać piękny efekt.
Zresztą – ładnemu we wszystkim ładnie. Spójrzcie tylko.

 

fot. e-interjeras.it, familyliving.se, apartmenttherapy.com, decoserendipitydeco.blogspot.com, elvente.com, pinterest.com, my scandinavian home.

 

Gdzie to kupić?
> fotel > żółte krzesła Selsey > gazetnik > stołek Tolix > fotel biurowy > komoda z żółtą szufladą > poduszki > lampa sufitowa > lampa biurkowa